 |
| Pięknie, groźnie i bez tłumów! Czyli Staw Smreczyński fot. D.Szymborska |
Nie wiem jak jest nad Morskim Okiem, ba nie zamierzam się teraz przekonywać. Nie chcę patrzeć na bryczki, padające konie i ludzi w klapeczkach ze kijkami do selfie. Pozostaną wspomnienia – śniegu, podejścia na Rysy i wpisów do książki wyjść w schronisku. Niech tak zostanie.
Stawy w Tatrach są przepiękne, odbijające się góry, czysta woda, wiadomo, że turyści takie miejsca uwielbiają. Na szczęście nie jeden staw jest w polskich Tatrach. A może by tak odwiedzić małe, polodowcowe jezioro, które znajduje się w Tatrach Zachodnich? Nie będzie tłoczno, będzie pięknie i trochę tajemniczo. Atmosfera inna bo a) nie jest takie modne b) jeziorko położone w lesie….
Kiedyś górale uważali, że to jezioro nie ma dna, wszystko przez to, że woda w jeziorze, owszem odbija otaczające je góry, ale nie jest zbyt przejrzysta. Co ciekawe jezioro nie jest głębokie (do około 5 metrów), ale z racji położenia, bagnistych brzegów i otaczającego lasu wydaje się głębsze i większe (powierzchnia to mniej niż hektar).
Mocno zmyłkowa trasa, bo niby idziemy płaską dolinką i zaliczamy jedno podejście pod staw, a tu się okazuje, że podchodzimy 425m!
 |
| Falę robiły kaczki fot. D.Szymborska |
 |
| W Tatrach do jesieni jakby bliżej....fot. D.Szymborska |
 |
| Naturalne przyśpieszanie regeneracji - lodowato zimna woda w strumykach górskich |
Trasa prosta – start przy bramce i budce do kupienia biletów na początku Doliny Kościeliskiej. Dobra biegowo trasa – nie ma obrzydliwego wysypanego żwirku tak jak np. w Dolinie Małej Łąki. Szeroko, można wymijać wlokące się wycieczki, pchających wózki rodziców. Są też dorożki, ale z racji, że nie można nimi dojechać do końca dolinki niezbyt często wynajmowane.
Jedyne podejście to kilkuminutowe pod staw, jak zaczynamy wracać to się orientujemy, że jednak cała dolinka była lekko pod górkę – nogi niosą.
Trasa prosta, bardzo ładna, dodatkowa atrakcja – regeneracja to strumień, lodowato zimna woda pomaga nogom szybciej odpocząć.