Pudding czekoladowy to dla mnie rodzaj deseru kryzysowego, który przygotować można wtedy, kiedy człowiekowi nie dość, że nie chce się gotować, to jeszcze nie chce mu się iść do sklepu. Robi się go (pudding, nie człowieka) głównie ze składników, które wiele osób ma w spiżarni.
Jest to odrobinę zmodyfikowany przepis z książki Czekolada (Parragon Books Ltd, Indonezja 2005 - serio, nie moja wina, że to książka z Indonezji, chociaż po polsku i na polski rynek, książki kucharskie są czasem... dziwne bibliograficznie, że tak powiem).
Składniki
125 g miękkiego masła
150 g cukru trzcinowego
3 jajka
25 (lub więcej) gorzkiego kakao w proszku
125 g mąki pszennej
100 g pokruszonej gorzkiej czekolady
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
bita śmietana, mus malinowy, dżem wiśniowy, lody śmietankowe do podania
Przygotowanie
Masło należy utrzeć z cukrem na lekką, puszystą masę (masło musi być dość miękkie, nie powinno być wyjęte prosto w lodówki). Pojedynczo, cały czas ucierając (lub miksując, jak to u leniwca, czyli tutaj), dodawać jajka. Potem, nie przerywając mieszania, należy dodać mąkę, kakao i czekoladę, tudzież proszek do pieczenia i sól. I jeśli zapomniałam wymienić jeden ze składników, też go dodać. Można też dodać łyżeczkę esencji waniliowej (tej brązowej, a nie tego aromatu sztucznego).
Piekarnik nagrzać do 180 stopni i przygotować dla puddingu kąpiel wodną. Czyli robimy tak - do wysmarowanej odrobiną masła formy wlewamy masę puddingową, a potem wsadzamy ją (w tymże formie, żaroodpornej, szklanej) do większego naczynia (bu stawiamy w głębokiej blasze/innej formie). Wlewamy wodę przynajmniej do połowy wysokości formy z puddingiem (to się robi zagmatwane, wiem). Wsadzamy do piekarnika, nie rozlewając przy tym po drodze ani wody, ani puddingu. Pieczemy około godziny. Gdyby wierzch się przypiekał, przykrywamy go folią (aluminiową, nie plastikową do kanapek).
Gotowy pudding (powinien być sufletowato przypieczony przy brzegach, ale miękki, wręcz kremowy w środku) wyjmujemy i zostawiamy na pięć czy dziesięć minut, żeby odpoczął. Nie przejmujemy się, że opada. Podajemy z dżemem lub musem ze zmiksowanych owoców, bitą śmietaną, lodami waniliowymi - co kto lubi. Uwaga! Taką wielką porcję puddingu da się zjeść w trzy osoby, ale lepiej zamówić wtedy ogrodnika z taczką, który zawiezie naszego gościa (naszych gości) do domu.
Uwaga! Tym razem zdjęcia brak, albowiem zaginęło w pomroce dziejów, niestety. Puddingi zjadają się za szybko. :(