Muszę się do czegoś przyznać: to mój pierwszy pasztet:) Jakoś wcześniej nie robiłam pasztetu. Ale ponieważ mamy okres przedświąteczny, postanowiłam upiec pasztet. Wybrałam przepis z piwem, ponieważ nie jadłam nigdy pasztetu z piwem.
Najbardziej bałam się, ze pasztet wyjdzie suchy. Ale wyszedł wilgotny, nie kruszył się, nie rozpadał. Dało się go kroić, a jednocześnie dało się go rozsmarować na chlebie. Smak piwa jest delikatnie wyczuwalny. Jedną tylko rzecz bym zmieniła - wierzch za bardzo się przypiekł. Na drugi raz przykryję wierzch pasztetu folią aluminiową.
Przepis z książki "Potrawy wigilijne i świąteczne", z moimi zmianami:
Porcja na niedużą keksówkę:
- 2 łyżki tłuszczu
- 2 średnie cebule
- 150 g surowego boczku
- 250 g wieprzowiny
- 250 g wołowiny
- 250 g wątróbki cielęcej
- 2 duże ząbki czosnku
- 2 liście laurowe
- 4 ziarna ziela angielskiego
- 4 ziarenka jałowca
- 1 łyżeczka nasion kminku
- 1 butelka jasnego piwa
- 4 suche grzybki
- 1 sucha bułka kajzerka + mleko do namoczenia
- 1 jajko
- 1 łyżka majeranku
- sól i czarny pieprz do smaku
W dużym rondlu rozgrzać tłuszcz. Wrzucić pokrojone w dużą kostkę cebule. Smażyć do lekkiego zrumienienia. Mięso pokroić w kostkę jak na gulasz. Dodać do cebuli, obsmażyć ze wszystkich stron. Dodać czosnek, grzybki, przyprawy. Zalać piwem. Dusić, aż mięso będzie miękkie a piwo odparuje. Ostudzić.
Bułkę namoczyć w mleku, odcisnąć.
Zmielić mięso i bułkę w maszynce o drobnych oczkach 3 razy. Do masy dodać jajko, majeranek i dobrze przyprawić solą i pieprzem.
Piekarnik nagrzać do 200 st. C.
Keksówkę posmarować tłuszczem. Wyłożyć masę, wyrównać wierzch. Uderzyć keksówką kilka razy o stół, aby wypuścić powietrze. Wstawić keksówkę do dużej prostokątnej formy do pieczenia, do której wlać wrzątek tak, aby woda sięgała do polowy wysokości keksówki.
Wstawić do piekarnika. Piec 90 minut. Uzupełniać wodę wrzątkiem, aby zawsze sięgała do polowy formy. Przykryć wierzch folią aluminiową.
Wyjąć całość z piekarnika. Wyjąć keksówkę z formy z wodą. Zostawić do ostudzenia, najlepiej na całą noc.
Lekko podwadzić boki nożem. Odwrócić formę do góry dnem i wyjąć pasztet z formy.
Pasztet można jeść od razu, chociaż wyczytałam, ze pasztet powinien dojrzeć 2 dni w lodówce. Pozostawiam Wam wybór:)