Witajcie
dziś Wielki Piątek, w tradycji polskiej dzień postny. W konserwatywnych rodzinach to dzień bez słodyczy, bez mięsa, bez kulinarnych przyjemności. W moim rodzinnym domu jest podobnie - skromne śniadanie, lekka kolacja. Na obiad zaś rybka - nie widzę żadnego powodu, aby rybki nie podać także i w moim dorosłym domku :)
Na stoły wkracza więc pstrąg - pieczony w całości. Kiedyś mi się wydawało, że to danie czasochłonne. Nic bardziej mylnego! Kupujemy po jednej ładnej rybce na osobę, nie musimy się w niej grzebać - jest już wypatroszona. Wystarczy ją dokładnie opłukać, nadziać cytryną, ziołami, masłem i zapiec! Jak często mawia Bosonoga Contessa (kocham ją!) - how simple it is?
SKŁADNIKI:
po jednym pstrągu tęczowym na osobę
cytryna
masło
oliwa
sól pieprz
koperek
do podania: surówka z kiszonej kapusty i frytki (albo inne ulubione dodatki)
PRZYGOTOWANIE:
Rybki myjemy i osuszamy, także w środku. Ja ucięłam głowy tylko dlatego, że mi się nie mieściły w naczyniu, ale możecie je śmiało zostawić. Duże naczynie do zapikania smarujemy oliwą. Wkładamy do niego rybki i faszerujemy półplasterkami cytryny, gałązkami koperku i kawałkami masła. Sporo solimy i pieprzymy, na wierzchu i w środku. Górę rybek nacinamy w kilku miejscach, żeby dobrze się upiekła. Dokładamy jeszcze cytrynę, koperek i masło na górę i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na około 20-25 minut, zależnie od wielkości rybek. Pieczemy bez przykrycia.
Po wyciągnięciu z piekarnika ryba prezentuje się następująco:
Przed podaniem zdejmujemy zeschłe plasterki cytryny i koperek, a zastępujemy je świeżymi :) Cytryna wspaniale komponuje się z rybą i na pewno każdy zechce wycisnąć sobie trochę świeżutkiej i kwaśnej cytrynki :)
Podajemy na półmiskach, żeby rybę ładnie wyeksponować, no i żeby dodatki się zmieściły :)
U mnie super sprawdziły się frytki oraz surówka z kiszonej kapusty - numer jeden do takiej ryby!
Smacznego kochani!
Wasza Miśka