Zrobiłam się skrajnie odtwórcza, za co obwiniam brak własnej inicjatywy w wymyślaniu ciekawych i obiektywnie smacznych dań oraz chęć podejmowania świeżych nauk a że blog nie jest profesjonalnym zbiorem autorskich przepisów tylko autentycznym, jedzeniowym dziennikiem, wcale nie czuję się szczególnie beznadziejna. Dzisiaj pycha likier, wzięty z bloga
Mniu Mniu. Od razu zrobiłam w podwójnej ilości.
Baileys:* 2 puszki mleka kokosowego,
* 1/2 szklanki cukru,
* pełna szklanka whisky,
* pełna szklanka zaparzonej, mocnej kawy,
* opakowanie cukru waniliowego,
* szczypta soli,
Mleko kokosowe gotujemy 8-10 minut razem z cukrem i solą, zestawiamy z ognia. Do garnka wlewamy kolejno kawę i whisky, mieszamy, przelewamy do szklanych butelek i studzimy..
Likier przechowywany w lodówce gęstnieje a potem w smaku przypomina deser lodowy, wolałam więc, mimo rad, trzymać go w temperaturze pokojowej. I tak długo nie stał.
Inne smaki tygodnia to:
* domowy falafel siostry
* pasta twarogowa z sera śmietankowego, szczypiorku i oleju lnianego
* hummus i sałatka z kaszy, nori i awokado
* oraz
leczo z cukinii i cieciorki, którego nie ma na ładnym zdjęciu
A dzisiaj oczywiście pączki ale o nich na dniach.