Mój wczorajszy pomysł na szybką słodką przekąskę ;) W domu jakieś słodycze były, ale ja miałam ochotę na coś wyjątkowego. Poszperałam tu i ówdzie i znalazłam napoczęte herbatniki. Wiedziałam już, że je wykorzystam, bo nie lubię jak mi się po kilka sztuk plącze po szafkach, zwłaszcza właśnie że otwarte zaraz tracą na wartości.
Z patery smutnymi oczami patrzyły na mnie renety, no bo wiecie one takie szare, bez wyrazu... I tak pomyślałam, że w tym karmelu na pewno będzie im przyjemnie.
By wszystko scalić, miałam ugotować budyń. Ale wiecie... otwieram lodówkę po mleko, a tam otwarty kartonik łaciatej... 30 ;) No więc zmiana planów i zamiast budyniu kremówka.
Sami widzicie, jak z resztek można wyczarować coś fajnego i zarazem smacznego.
Tak! To musiało być smaczne, bo zjadł nie tylko najmłodszy w rodzinie (Mało tego! Zaczął tańczyć po zjedzeniu