Gdyby ktoś zapytał kogo kocham, nie miałabym wątpliwości. Gdyby ktoś zapytał co kocham, pewnie musiałabym się troszkę zastanowić, ale gdyby ktoś zapytał co kocham jeść... Rafaello byłoby chyba na pierwszym miejscu. Pamiętam, że jak po raz pierwszy spróbowałam tego kupnego, to zjadłam je całe dookoła, a migdał zostawiłam i przeżuwałam niczym gumę orbit w latach świetności. O tym by zjeść dwie "kuleczki" pod rząd nawet nie pomyślałam. Zawsze zostawiałam na kolejne dni, bo wiedziałam, że prędko na kolejne nie będę mogła sobie pozwolić. Takie były czasy...Na szczęście ktoś wpadł na pomysł zrobienia kuleczek kokosowych w domowych warunkach i choć może nie są idealnie białe i chrupkie jak te ze sklepu, to w smaku całkiem smaczne! I jest ich znacznie więcej niż w kartonowym pudełeczku z czerwoną kokardką... :)Dacie się namówić...?Składniki na ok 40 sztuk:
120g masła
35g cukru pudru
150g wiórek kokosowych + 100g do obtoczenia
2 tabliczki białej czekolady
Ok 40 sztuk blanszowanych migdałów
1 płat suchego wafla/ ewentualnie herbatników maślanych
Sposób przygotowania:
Czekoladę łamiemy na kosteczki i topimy w kąpieli wodnej. Studzimy.
Masło ucieramy z cukrem pudrem, powoli dodajemy czekoladę, wiórki kokosowe oraz całkowicie skruszonego wafla. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy i wstawiamy do lodówki na minimum pół godziny. Po tym czasie łyżeczką nabieramy w dłoń krem, rozpłaszczamy, na środku układamy migdała bez łupki i zwijamy w kuleczkę. Obtaczamy w pozostałym kokosie. Pralinki przed podaniem mocno schładzamy.