Witaaajcie! Wiem, wiem.. Troszku znowu mnie tutaj nie było, ale nawał pracy, jazda: akademik-dom, załatwianie..
No namnożyło się tego, że o ja Cię.. ! A że z niektórymi rzeczami mam tendencję do odkładania na potem, to potem się to kończy jak kończy :(
Ale
praca mgr napisana! i idzie już w środę na ostateczną ocenę do Promotora,
zdjęcia do dyplomu wykonane.. i uwaga!
Egzamin z GT zdany, a nawet pierwsze zajęcia z człowieczkami miałam :D
Nawet nie wiedziałam, że będzie mi to sprawiać, aż taką radość!
Jak to super, że są osoby, które chcą przyjść na Twój trening, kiedy ty po nich krzyczysz, a jednocześnie motywujesz.. <3 Świetna sprawa, mam nadzieje, że uda mi się uzyskać więcej godzin i będę mogła prowadzić kilka zajęć w tygodniu..
No, ale nie będę się tu już rozwodziła, że to raczej niemożliwe.. ale wiecie co?
Tylko głupcy nie marzą!A ja nigdy nie pozwolę sobie na zabicie w sobie tej radości, planowania i dążenia do wyznaczonych celów.. :)
A Wy? Mam nadzieje, że nigdy nie odpuszczacie, bo coś Wam nie wyszło? Że poddajecie się, bo górka okazała się za stroma?
Pamiętajcie- zmierzacie na szczyt! Dlaczego miałoby być z górki? Po każdym upadku wstańcie z dumnie uniesioną głową i idźcie dalej!
Nigdy nie słuchajcie tych, którzy tłumaczą Wam, że nie wykonacie tego zadania, że nie osiągniecie swojego marzenia jeżeli Ten ktoś nigdy nie próbował tego co Wy! :)
Gdyby było potrzebne wsparcie- walcie do mnie jak w dym! :)
No dobra, dooobraa.. było motywacyjnie, było szczerze, ale po tytule postu pewnie spodziewaliście się czegoś innego prawda? ;)
Otóż jakiś czas temu (zapomniałam o tych zdjęciach.. :D) uczyniłam
bezglutenową, bardzo
cynamonową szarlotkę z dużą ilością migdałów i kaszy jaglanej. Powiem Wam, jak pachniało w domu podczas pieczenia..<3
Wszyscy chodzili i czekali, aż wyjmę ciacho z piekarnika :D
Ale co ja z tym ciastem miałam! Co patrzyłam na składniki to czegoś brakowało :D ale koniec końców udało się..!
Przepis znaleziony w czeluściach Instagrama, lekko zmodyfikowany i pyszny!
W 1szy dzień szarlotka okazała się bardzo chrupiąca- przez kaszę jaglaną, ale kolejnego dnia była jeszcze lepsza, nadal chrupiąca a jednak bardziej mokra ;)
Autorka pisała, że najlepiej smakuje na ciepło z lodami- jako iż fanką tego połączenia nigdy nie byłam- nie próbowałam. Zostawiam to Wam :)
Mnie osobiście
urzekła smakiem, dodatkiem migdałów i tym, że nie trzeba tutaj jajek i zagniatać kruchego ciacha- z czym mam zawsze problem, haha :D
To, co.. może wykorzystacie w nadchodzący weekend? Idealnie sprawdzi się do kawy, albo deseru po niedzielnym obiadku z młodymi ziemniaczkami :D
Bezglutenowa, wegańska szarlotka
Składniki:
-0,5 szklanki suszonych daktyli
-1 banan
-300g suchej kaszy jaglanej
-1 kg jabłek
-50g migdałów (pokruszonych)
-cynamon
Wykonanie:
Daktyle moczymy we wrzątku, odstawiamy na 20 minut.
Jabłka obieramy, trzemy na tarce o grubych oczkach.
Odlewamy wodę z daktyli, dodajemy banana i blendujemy na jednolita masę.
Następnie dorzucamy pozostałe składniki, mieszamy razem.
Przygotowaną tortownicę (spód wyłożyć papierem, boki natłuścić) wyłożyć gotową masą.
Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku ok 25-30 minut.
Studzić, lub podawać ciepłe.
Smacznego!