Właściwie to nie miałam pojęcia jak je nazwać. Ciasteczka? Mini tartaletki? A może jednak bardziej świątecznie...
Mazurki? Mazurków nigdy sama nie przygotowywałam, ani nawet nie miałam na to chęci, ponieważ u mnie od wielu lat na świątecznym stole króluje ukochany sernik i ewentualnie bitowiec, natomiast mazurek nie pojawia się nigdy. W związku z tym postanowiłam wprowadzić kilka drobnych zmian do mojego przedświątecznego życia i umilić sobie ten wiosenny czas czymś małym, słodkim i pysznym. Spody mogą być bo bokach nieco twardawe, ale środek jest kruchutki i idealnie komponuje się z orzechowo-śliwkowym nadzieniem. Musicie wypróbować!
Składniki:
na ok. 10 mazurków - 150 g mąki kukurydzianej
- 150 g mąki pszennej
- 1 banan
- 50 g roztopionego oleju kokosowego
- 50 g cukru pudru
- odrobina wody
Przesiać obie mąki do miski, dodać zmiksowanego banana, olej kokosowy, cukier puder i odrobinę wody. Zagnieść całość na gładkie, elastyczne ciasto, uformować w kulę, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na min. 30 minut.
dodatkowo - 50 g kaszy jaglanej
- czubata łyżka masła orzechowego
- kilka łyżeczek powideł śliwkowych
- łyżka kakao
- garść orzechów
Kaszę jaglaną ugotować do miękkości, wymieszać z masłem orzechowym i zmiksować na gładki krem. Powidła przełożyć do miseczki i podgrzać w mikrofalówce z łyżką kakao i odrobiną wody, dokładnie wymieszać. Orzechy drobno posiekać
Piekarnik nagrzać do 220 stopni C. Wyjąć ciasto z lodówki. Stolnicę posypać delikatnie mąką i rozwałkować ciasto na dość cienki placek. Wyciąć większe kółka, zrobić palcami wgłębienia w środku i uformować dookoła boki. Widelcem podziurkować spody mazurków. Przełożyć je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i podpiekać ok. 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika wypełnić nasze mazurki jaglano-orzechowym kremem i obłożyć do połowy powidłami śliwkowymi.
Piec kolejne 5-10 minut w temperaturze 180 stopni C. Posypać orzechami. Gotowe.
Smacznego!