Doświadczanie klimatu Świąt rozpoczynam na najpiękniejszym jarmarku bożonarodzeniowym w Europie

Norymberga Christkindlesmarkt
W poszukiwaniu zwiastunów bożonarodzeniowej atmosfery wybrałem się do południowych Niemiec, gdzie od setek lat odbywają się najbardziej ujmujące jarmarki świąteczne na świecie. Pierwsze miejsce na podium tych najpiękniejszych od lat dzierży Christkindlesmarkt w Norymberdze – mieście o dramatycznej historii, która każe pamiętać, że bywa, iż zwycięstwo dobra jest okupione ogromnymi kosztami.

Norymberga, podziemia
W ostatniej fazie II Wojny Światowej Norymberga została niemal w całości zmieciona z powierzchni ziemi, a – jak usłyszałem w relacji przewodniczki po norymberskich podziemiach – zgliszcza paliły się jeszcze przez dwa tygodnie po bombardowaniach. Dzięki właśnie tym podziemiom udało się ocalić część cywilnej ludności miasta. Daleko wcześniej przed wojną swoje podziemne składy miały tu firmy produkujące piwo, wino, kiszonki i inne artykuły spożywcze. Z dziesiątek kilometrów korytarzy, w dużej części jeszcze niezbadanych, wykorzystuje się dziś tylko niewielki fragment, głównie dla celów turystycznych i browarniczych.

Hausbrauerei Altstadthof, Norymberga
Pieczę nad jednym z takich odcinków sprawuje Hausbrauerei Altstadthof, tradycyjny browar, w którym wytwarza się między innymi czerwone piwo oraz piwne destylaty. Nie słyszałem wcześniej o destylatach z piwa, z tym więc większą ciekawością przystąpiłem do degustacji. Wypadły nieźle – te z ciemnego piwa dawały mocne, acz krągłe piwne brandy, a te z czerwonego w barwie i smaku przypominały obstlery – destylaty owocowe.

Schäufele mit Kellerbiersoße und Kartoffelkloß, Norymberga
Przechadzka podziemnymi korytarzami i piwna degustacja zagoniła mnie prosto do ratusza, gdzie mieści się stara, acz uczęszczana i gwarna restauracja Zum Spießgesellen. Z karty wybrałem jedną z największych lokalnych specjalności, Schäufele mit Kellerbiersoße und Kartoffelkloß, czyli wolno pieczoną łopatkę wieprzową z chrupiącą skórką.
W Polsce nigdy nie miałem okazji jadać wieprzowiny z chrupiącą skórką, co zadziwia, bo przecież cała Polska uwielbia wieprzowinę, a pieczyste z naciętą i mocno zrumienioną skórką nie ma sobie równych. W norymberskim ratuszu zjadłem ją skąpaną w sporej porcji piwnego sosu, z wielką ziemniaczaną kluchą polaną masłem i posypaną podsmażoną tartą bułką. Mięso wyszło świetne, chrupiące z zewnątrz, kruche acz nieprzesuszone w środku. Musiałem do tego wypić piwo, a skoro kelner polecał warzone na miejscu kuflowe, toteż takie właśnie zamówiłem.

Lebkuchenauflauf auf Glühweinbirnen mit Walnusseis, Norymberga
Na deser wybrałem Lebkuchenauflauf auf Glühweinbirnen mit Walnusseis – piernikową babeczkę na duszonych w korzennym winie gruszkach z lodami orzechowymi. Piernikowo-winna rzecz doskonale wprowadziła mnie w świąteczny klimat, więc prosto z ratuszowych piwnic udałem się na bożonarodzeniowy jarmark.

Christkindlesmarkt, Norymberga
Nic trudnego, bo Christkindlesmarkt okala ratusz, wypełnia rynek i wrasta w przylegające doń uliczki. Znalazłem się zatem od razu w samym centrum wydarzeń. A jednak ludzkie masy, które na Adwent zjeżdżają tu milionami, mocno utrudniają swobodne przemieszczanie się między stoiskami, przy czym im późniejsza pora, tym ludzka masa mocniej się zagęszcza.

Grzane wino, Norymberga
Właśnie wtedy, późnym popołudniem i wieczorem, jarmark wygląda najpiękniej. Zwykły kubek grzanego wina smakuje wtedy nadzwyczajnie. Zapach pieczonych kasztanów kusi mocniej, a widok marcepanów, czekoladek i pierników nie pozwala nie spróbować choć kilku.



Norymberski jarmark uznawany jest za najpiękniejszy w Europie, poniekąd dzięki dodatkowym atrakcjom, które dodają mu baśniowości. Jedną z nich jest Prolog, osobliwa scenka pozdrowienia gości przez głównego bohatera jarmarku, małego Jezuska, bo Christkind w nazwie właśnie do postaci dziecięcia się odnosi.
YT1
Prezentowana z balkonu kościoła Frauenkirche scenka robi monumentalne wrażenie. Rolę dzieciątka historycznie odgrywała jasnowłosa dziewczynka. Dziś, jak widać, wciela się w nią zupełnie dorosła panna w lokami bujnej peruce, a towarzyszą jej jakoby zdjęte prosto z choinki złote aniołki. Rozświetlone snopem światła dzieciątko zwraca się z wysokości zarówno do tych, którzy – jako prawi – dziecięćmi już byli, jak i do tych, którzy w dziecięcy okres dopiero wchodzą, po czym rozlegają się chóralne śpiewy.



Pięknie tu, jako żywo, a gdyby jeszcze odrobina śniegu chciała spaść… Nic to, idę na kartofelki z marcepanu.
Za tydzień zapraszam na świąteczny spacer po Monachium.
Więcej o Norymberdze, tajemniczych podziemnych korytarzach, czerwonym piwie i piwnych destylatach oraz tradycyjnej pieczonej łopatce z chrupiącą skórką w najbliższej audycji Krytyk Kulinarny w JemRadio. Razem z Panem Makarym podamy garść sugestii na samorobne prezenty bożonarodzeniowe dla smakosza, uraczymy się najprzedniejszym jabłecznikiem oraz dotkniemy tematu palm – tych sztucznych ale też i prawdziwych – odbijających, przebijających i dodawanych do świątecznych ciast. Premiera w środę od 20.00 do 22.00 (powtórki zgodnie z ramówką, którą codziennie można sprawdzić na FB JemRadia). Jak odbierać JemRadio, dowiesz się na www.jemradio.pl