Pewnie wszyscy o tym wiecie, ale przypominam, że dzisiaj jest Dzień Czekolady. ;)
Ponieważ czekolada póki co jest poza moim zasięgiem..
Uczciłam to Święto czekoladowo-miętową (no ok, kakaowo-miętową :P) budyniową kaszą kukurydzianą z gorącym korzennym musem gruszkowym i innymi dodatkami. ;)
To było moje drugie podejście do kaszy kukurydzianej, więc miałam pewne obawy, ale okazały się całkiem nieuzasadnione, bo wyszła pyszna. :)

Czekoladowo- miętowa budyniowa kasza kukurydziana podana z gorącym korzennym musem gruszkowym (gruszka, cynamon, imbir, kardamon), bananem, gorzkim kakao, morwą białą i prażonymi ziarnami słonecznika
Czekoladowo-miętowa budyniowa kasza kukurydziana- 3 łyżki kaszy kukurydzianej
- szklanka mleka (u mnie kokosowo-ryżowe)
- czubata łyżeczka kakao
- łyżka budyniu śmietankowego + prawie 1/4 szkl. mleka
- mięta
- opcjonalnie coś do posłodzenia
Kaszę kukurydzianą gotujemy na mleku na niewielkim ogniu. Po kilku minutach gotowania dodajemy większą część kakao, kilka listków mięty i słodzimy do smaku. Gotujemy, co jakiś czas mieszając, aż kasza wchłonie cały płyn. W międzyczasie rozprowadzamy budyń w 1/4 szkl. zimnego mleka. Zdejmujemy kaszę z ognia, wlewamy do niej budyń, dokładnie mieszając, wstawiamy znowu na palnik i gotujemy jeszcze chwilę aż powstanie nam budyniowa konsystencja. Odstawiamy na kilka minut, żeby kasza jeszcze trochę zgęstniała. Podajemy z dodatkami.
Ja w czasie, gdy kasza się gotowała, uprażyłam słonecznik i przygotowałam mus gruszkowy, gotując gruszkę wymieszaną w cynamonem, imbirem i kardamonem z odrobiną wody.
Przy okazji wyszło mi całkiem wegańskie to śniadanie to na Tydzień Wegański też się łapie. ;)
A teraz pora na powrót do pisania pracy, bo deadline we wtorek...
Żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce... :P