Moja przygoda z batatami zaczęła się stosunkowo późno. Bo choć od ponad pięciu lat prowadzę tutejszą "kuchnię", to dopiero jakieś dwa i pół roku temu zaczęłam wychodzić poza grube ściany domowej kuchni, otweirać się na nowe i nieznane składniki, wdrażać je do codziennego menu i korzystać ze wszystkiego, co tylko się da.
Aby zrozumieć, ile dla mnie znaczy jedzenie, jak istotną rolę (nie tylko tę odżywczą) odgrywa w moim życiu, potrzebowałam kilku lat. Kiedyś piekłam, gotowałam dla przyjemności, ale nie z taką zaciętością. Dziś gotuję z przyjemnością, ale w imię ogromnej pasji, jaką stało się sterczenie w kuchni przy garach.
Jeśli w dniu, choć kwadransa nie spędzę przy kuchence gazowej, szykując jedzenie, czuję się niespełniona i mam wyrzuty sumienia. Zamiast czytać kobiecych gazet, wertuję magazyny tematyczne, gastronomiczne dla zawodowców. Niestety, nie mam wykształcenia w tym kierunku, a tym bardziej samozaparcia, by kroczyć wymarzoną ścieżką. Niby podjęłam studia częściowo związane z pasją (hm, w sumie nawet bardzo), ale czuję, że to nie do końca to, że niecałkiem się spełniam. Niemniej sądzę, że w końcu odnajdę złote drzwi, przez których próg przekroczę na lepszą i ciekawszą stronę życia.
Nie oszukujmy się - daleko mi do kucharzy górnych lotów, a moje talerze ni w ząb nie przypominają serwowanych w najlepszych restauracjach. I zastanowiwszy się chwilę stwierdzam, że nawet jak spełnię marzenie i otworzę własną knajpkę, nie będą tak się prezentować. Lubię prostotę, artystyczny nieład i chaotyczny porządek na talerzu. Ma być dużo, smacznie i cieszyć oko. Tak, to jest to!
PIKANTNA ZUPA KREM Z BATATÓW
/własny;/
na 4 porcje
1 czerwona cebula
1 spora papryczka chili
2 wielkie obrane bataty (ok. 450 g)
1,2 litra bulionu warzywnego
1 cm korzenia imbiru
1 łyżeczka mielonej kolendry
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
pieprz, sos sojowy do smaku
Bataty kroję w mniejsze kawałki. Cebulę, czosnek obieram, siekam drobno wraz z papryczką chili (z pestkami) i szklę na odrobinie oleju roślinnego. Wrzucam słodkie ziemniaki, zalewam bulionem i gotuję do miękkości, dodając na końcu imbir. Miksuję wszystko blenderem na gładki krem i doprawiam kolendrą, gałką muszkatołową, sosem sojowym i sporą ilością pieprzu.
Podaję z posiekaną natką pietruszki, kiełkami rzodkiewki i plastrami chili.
SMACZNEGO!
Pozdrawiam,
Karmel-itka