Wszystkich nie-mięsożernych przepraszam, że z mięsnym pasztetem się wpraszam.
Ale jego fenomen był tak wielki, że musiałam się nim pochwalić.
To, że sama nie jem mięsa nie zwalnia mnie z roli rodzinnej kucharki. Kucharki rodziny zadeklarowanych pożeraczy mięsa. W sumie, kiedyś też taka byłam, a na roślinki przeszłam zupełnie z innych powodów, niż sądzicie.
Krocząc śladem zanikających świąt Wielkiej Nocy, uganiam się za wspomnieniami przyrządzonych nań potraw.
.jpg)
PASZTET MIĘSNY W CIEŚCIE FRANCUSKIM
/własny;/
8 porcji
ok.700g ulubionego pasztetu (np. drobiowy)
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
1/3 łyżeczki suszonego tymianku
1/3 łyżeczki ziołowego pieprzu
1 jajko
1 łyżki bułki tartej
2-3 łyżki oleju
1 opakowanie ciasta francuskiego (200g)
1 jajko
Cebulę i czosnek obieram, bardzo drobno siekam i szklę na oleju.
Pasztet rozgniatam widelcem, dodaję do cebuli i podsmażam razem,
dodając tymianek i pieprz. Kiedy masa lekko przestygnie, wbijam jajko,
mieszam z bułką tartą.
Ciasto rozkładam na blacie. Wykładam na środek masę pasztetową,
zawijam tak, by zakładka znajdowała się u góry i dokładnie sklejam
końce, by nic ni wypłynęło na zewnątrz. Wierzch smaruję rozbełtanym
jajkiem i układam całość na papierze do pieczenia.
Wstawiam do piekarnika, piekę w 200 stopniach przez 35 minut.
Jeśli ciasto zacznie zbytnio się brązowić, należy przykryć je na powierzchni
najzwyklejszą folią aluminiową.
Przed podaniem kroję w niezbyt cienkie plastry, by nic się nie rozpadło.
SMACZNEGO!
Pozdrawiam,
Karmel-itka