Gdy tylko kartka w kalendarzu zmienia się na wrzesień od razu zabieram się na przygotowywanie potraw z dynią. Pomarańczowa dynia jest dla mnie odpowiednikiem pomarańczowych i czerwonych liści na dworze, dlatego zapraszam ją chętnie do domu i eksperymentuję.
W smaku dynia jest kwintesencją delikatności, jej aksamitny miąższ jednak nie pozostaje bez znaczenia i nadaje wypiekom i potrawom charakteru. Dzięki naturalnej słodyczy jest po prostu stworzona do ciasteczek, najlepiej w połączeniu z cynamonem i czekoladą. Od dawna chodziły za mną ciasteczka, które będą delikatne i ciągnące w środku, a chrupiące na zewnątrz. Dokładnie takie, które można dostać w popularnych kawiarnianych sieciówkach. Złapać w biegu i cieszyć się ciepłym ciastkiem jadąc metrem do domu. Właśnie ze względu na miękki ciągnący środek, na którym mi zależało, zdecydowałam się użyć mąki migdałowej. I to był strzał w 10!
Składniki na 15-20 ciasteczek:
1 szklanka mąki migdałowej
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
½ szklanki pureé z dyni
2 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki syropu daktylowego
½ szklanki mleka roślinnego
50g dobrej jakości gorzkiej czekolady
Przygotowanie:
- Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki.
- W małej misce dokładnie połączyć puree z olejem, syropem i mlekiem roślinnym. Wlać mokre składniki do suchych, dokładnie wymieszać. Na koniec dodać drobno posiekaną czekoladę i wmieszać w ciasto.
- Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Korzystając z gałkownicy do lodów wykładać porcje ciasta, następnie lekko spłaszczać je łyżką. Blachę z ciasteczkami wstawić do piekarnika i piec przez 18-20 minut.
