
Jak Wam wspominałam Misiek miał urodziny więc upiekłam z tej okazji tort, oraz zrobiłam jego ulubione danie czyli placek po węgiersku. W sumie to mój drugi raz z tym daniem, a pierwszy w wersji wegańskiej, bo jakoś nie po drodze mi z nim było. Muszę przyznać, że dawno tak bardzo nie smakował mi mój obiad, tj. zawsze mi smakuje (wiadomo), ale sos „węgierski” wyszedł mi genialny. Gabi, stwierdziła, że dawno nic tak dobrego nie jadła (podejrzane, bo zawsze tak mówi), a Misiek stwierdził, że lepsze nić oryginalne, czyli Jego proces weganizacji postępuje, a mała Miśka wciąga wszystko bez ociągania.
ps. Sos będzie smakował z każdą kaszą, ryżem czy makaronem.
Składniki na 4 duże placki i sos, który wystarczy na 6 porcji:
placki ziemniaczane:
1 kg ziemniaków
1 batat (około 200 g)
50 g mąki kukurydzianej
2 czubate łyżki gęstego mleka kokosowego z puszki
1 cebula
łyżeczka soli
łyżeczka suszonego czosnku (lub 1-2 ząbki świeżego)
pół łyżeczki gałki muszkatołowej
pół łyżeczki kuminu

Składniki na sos:
2 puszki pomidorów
4-6 papryk w zależności od ich wielkości
1 cebula
3-5 ogórków kiszonych
kostka wędzonego tofu
łyżeczka pieprzu
łyżeczka wędzonej papryki
łyżeczka suszonego czosnku lub 1-2 ząbki świeżego
łyżeczka ziaren ziela angielskiego (zmielić lub utrzeć w moździerzu)
2 łyżki gęstego mleka kokosowego z puszki
garść nerkowców (około 50 g)
opcjonalnie: 1 ostra papryczka i 2 łyżki mąki kukurydzianej do zagęszczenia sosu.

Przygotowanie:
Zacznij od przygotowanie placków ziemniaczanych, po gdy będą się smażyć to będziesz mieć wystarczająco dużo czasu, aby przygotować sos, i gdy uporasz się już z ostatnim plendzem to możesz podawać obiad. Zetrzyj ziemniaki na najdrobniejszych oczkach tarki, po czym umieść na sitku aby odciekły.

W dużej misce połącz wszystkie składniki na placki.

Jak widzisz, masa jest idealnie gęsta, aż łyżka stoi 