
Są takie dni, kiedy porostu gotuję obiad totalnie nie mając w zamiarze publikować przepisu, ale udaje mi się tak coś banalnie prostego i dobrego jednocześnie, że muszę się tym z Wami podzielić. Tak też było dziś, dlatego macie tylko i wyłącznie efekt końcowy pokazany na zdjęciach, a nie jak to mam w zwyczaju składniki i cały proces powstawania dania. Kilka składników i trochę „miłości” i jest super obiad 