
Ten jabłecznik to same bezy. Bez glutenu, bez cukru, bez nabiału, bez jajek (wegański wiadomo). Zainspirowałam się przepisem ulubionego blogera http://programistapogodzinach.pl/deser/szarlotka-na-kruchym,-zytnim-spodzie- , ale on szalony zrobił maleństwo 18 cm, za co moje Miśki by mnie zjadły, ze taka malizna. Zrobiłam przede wszystkim wersję bezglutenową tego ciasta, a w sumie deseru, bo tak naprawdę do są pieczone jabłka pomiędzy kruszonką.
Składniki na tortownicę o średnicy 25 cm:
250 g mąki owsianej
1 średni banan
100 g zimnego masła czyli oleju kokosowego (ewentualnie innej wegańskiej margaryny)
szczypta soli
łyżeczka cynamonu
łyżeczka kardamonu
*łyżeczka imbiru (nie dodawałam, bo ciasto było pieczone z zamiarem poczęstowania Klaudii, która nie trawi imbiru)
4-6 jabłek w zależności od wielkości (5 średnich)
50-100 g płatków migdałowych lub innych ulubionych posiekanych orzechów

Przygotowanie kruchego ciasta:
Wszystkie suche składniki wymieszaj, wysyp na dużą deskę/blat dodaj zimny olej kokosowy i banana.

Dużym nożem siekaj wszystkie składniki i zagarniaj, siekaj i zagarniaj do środka, aż ciasto zacznie się sklejać w kruszonkę. * W między czasie dostałam spóźniony ale jakże miły prezent urodzinowy w postaci musującego wina, chyba Wam jakiś konkurs zorganizuję, bo z mim piciem to mi wystarczy do następnych urodzin 