Nigdy nie będzie takiego słońca - chodziło mi po głowie od kilku dni. Od początku tygodnia właściwie. Szaro, smutno, zimno, mokro, wietrznie. Mały J. zawirusowany. I tylko te ciemne, ciężkie chmury wiszące nad domem i ogrodem. Ani promyczka. Domowe zabawy i oglądanie bajek.
A tu dziś niespodzianka. Wraz z poprawą zdrowia przyszło słońce. Niesamowite, jasne, niemalże wiosenne. Grzejące szyby i serca. I błękit nieba jest znów nad nami!
Z tej okazji pieczemy coś prostego. Minimalizm obejmuje również składniki. Ciasto jest wegańskie - bezmleczne, bezjajeczne i bez...konkurencyjne! Niezwykle intensywne w smaku (i kolorze), wilgotne, delikatne. Podaję z
tego przepisu, z moimi zmianami.
Ciasto czekoladowo-migdałowe (wegańskie)
Składniki (na okrągłą formę o średnicy 20-21 cm):
- 1 szklanka mąki pszennej
- 3/4 szklanki mielonych migdałów
- 4 łyżki kakao
- 3/4 szklanki cukru
- 1 opakowanie (16 g) cukru wanilinowego
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli
- 1 łyżeczka octu winnego
- 5 łyżek oleju rzepakowego
- 1 szklanka wody
Mąkę, kakao, sodę i sól przesiać do miski. Dodać cukier i cukier wanilinowy, wymieszać. Wlać ocet, olej i wodę. Wymieszać dokładnie widelcem.
Okrągłą formę o średnicy 20-21 cm wyłożyć pergaminem (ja wybrałam formę silikonową, którą tylko lekko natłuściłam olejem). Do formy wlać ciasto, wyrównać wierzch.
Piec w temperaturze 160-170 stopni przez ok. 35 minut lub dłużej, do suchego patyczka. Ciasto powinno odstawać od brzegów formy i być sprężyste w dotyku. Wystudzić.
Można posypać cukrem pudrem lub oblać polewą czekoladową.