O kuchni indonezyjskiej wiem niewiele. Potrawy, które znam i próbowałem, mógłbym wymienić na palcach jednej ręki. Jednak wśród nich znajduje się jedna z moich ulubionych — satay, czyli grillowane szaszłyki (zwykle z kurczaka) serwowane z obłędnym sosem orzechowym. Ów sos jest jednym z popularniejszych dodatków indonezyjskich dań. I wcale się nie dziwię, bo cóż może być lepszego od mieszanki masła orzechowego z mlekiem kokosowym i sosem sojowym? Po przygotowaniu go po raz pierwszy jadłem go, z czym tylko można. Ba! Nawet wyjadałem prosto ze słoiczka palcami... więc jeśli należysz do grona
peanut butter lovers, to koniecznie musisz go wypróbować! Oprócz słynnego sataya z Indonezji wywodzi się jeszcze jedna cudowna rzecz — tempeh, który dodaję nagminnie do wielu wegańskich potraw. W przeciwieństwie do tofu tempeh ma bogatszy smak, fajniejszą, bardziej mięsistą strukturę i dzięki procesowi fermentacji jest znacznie zdrowszy — zawiera mniej kwasu fitowego. Między innymi dlatego postanowiłem wykorzystać go do mojej wersji wegańskich szaszłyków satay. Tydzień temu zaserwowałem je na stoisku
Burda Food Center podczas wrocławskiego festiwalu
Europa na Widelcu i tak Wam one posmakowały, że po Waszych prośbach postanowiłem podzielić się dzisiaj z Wami przepisem. Smacznego! ;)