Wiele osób wspomina śniadanie jako przekleństwo z dzieciństwa.
Musiało się wcześniej wstać żeby zjeść, a przecież lepiej było pospać.
Złorzeczyło się rodzicowi który przymuszał do jedzenie.
Ja osobiście swojego dziecka nie zmuszałam do jedzenia przed szkołą,
ale już picie kubka czegoś ciepłego było obowiązkiem.
Zbyt dobrze pamiętałam swój uraz i niechęć,
aby nawet w dobrej wierze propagować.
Dziś śmiało mogę powiedzieć, że....
do śniadania się dorasta. :)
Zmotoryzowani wiedzą, że auto na rozruch potrzebuje więcej paliwa.
Tak też jest z człowiekiem, jak przy starcie nie dostarczy sobie
zastrzyku dobrej energii, spapra sobie cały dzień.
Tak, niezjedzone śniadanie, ten debet energetyczny ciężko nadrobić.
Wiele osób łapie tzw wilczy głów ( druga połowa dnia),
nie wiadomo skąd dopada i ciężko go poskromić.
Albo tzw chętki na coś. I to też wina źle zaczętego dnia.
Oto moja propozycja, a później objaśnię dlaczego właśnie taka.
Omlet:
3 łyżki otrębów owsianych
jajko
2 łyżki maślanki lub jogurtu
sól i pieprz do smaku
łyżeczka oleju
szczypta sody oczyszczanej
Dodatki:
kawałek pieczonego kurczaka
2 liście sałaty
kawałek surowej papryki
Oraz
szklanka dobrego soku pomidorowego
Składniki na omlet mieszamy razem i zaraz po przygotowaniu
wylewamy na gorącą patelnię z tłuszczem.
Smażymy bardzo wolno pod przykryciem. Gdy się ładnie zrumieni
obracamy i dopiekamy bez przykrycia.
Na jeszcze ciepły omlet wykładamy kawałki kurczaka ( baz skóry)
i resztę dodatków, składamy lub rolujemy i gotowe.
Kurczaka można zastąpić chudą wędliną, niekoniecznie drobiową.
Przygotowanie takiego śniadania zajmie nam nie więcej niż 10 min,
a korzyści z niego płynące można wymienić bardzo długo.
Ja wspomnę tylko o kilku:
1. Otręby to błonnik , wypełniacz jelit, który nie tylko syci ale także
podkręca metabolizm, przeciwdziała nowotworom przewodu pokarmowego.
2. Jajko to aminokwasy, niektórych z nich organizm człowieka nie jest
w stanie wytworzyć. Do tego witaminy...A, E, D, K, B2 i B12.
3. Maślanka czy jogurt to wiadomo.
4. Kurczak nie dość że niskokaloryczny to jeszcze skarbnica białka,
nie mylić z nabiałem.
5. Warzywa wiadomo witaminy i minerały.
Oraz przysłowiowa wisienka na torcie SOK POMIDOROWY.
Ten dodatek to nie tylko smak, ale i zdrowie, a więc konieczność.
Niskokaloryczny, jak mało co usuwa toksyny z organizmu.
Podkręca nasz metabolizm, pomaga spalać tłuszcz.
Duża zawartość błonnika wspomaga jelita, działa przeczyszczająco
i likwiduje zaparcia. Na które cierpi tak wiele osób.
Podnosi odporność, co pozwala uniknąć wielu chorób takich jak:
angina, grypa i wiele innych infekcji.
To pogromca wolnych rodników , które są odpowiedzialne za
stan naszej skóry , jej wygląd i sprężystość.
Nie można pominąć dobroczynnego wpływu na nasze serce.
Zwalcza cholesterol, zapobiega zakrzepom i zatorom,
wspomaga krążenie krwi.
Panuje nad poziomem cukru w naszym organizmie.
Jeszcze długo by wymieniać o właściwościach
szklaneczki czerwonego soku.
Na koniec tylko nadmienię, że większość tej dobroci
zawdzięczamy likopenowi.
Rakowemu pogromcy i sprzymierzeńcowi naszego
układu krążenia.
Jednak świeże owoce mają go niewiele, dopiero obróbka termiczna
znacznie podnosi jego ilość.
Warto się zaopatrzyć w dobry sok, z bardzo krótką listą składników
i zacząć nim witać każdy poranek.