Dzisiaj pierwszy raz zabrałam się za naleśniki bez jaj. Ciasto wyszło eleganckie, patelnia rozgrzana, wylewam pierwszą porcję. Wysmażony mi się zdaje z jednej strony dostatecznie, więc przewracam i... na patelni pojawia się siekanka. Ale spoko, wiem, co zrobiłam źle, więc następny będzie już ok. Wylewam ciasto na patelnię, czekam chwilę i... robię to samo! Na szczęście przy trzecim mam już więcej cierpliwości i wychodzi wspaniale. :)
naleśnik bez jajka z ricottą, kiwi i truskawkami