Nie mogę uwierzyć, że lada moment będzie Boże Narodzenie czas biegnie tak niewiarygodnie szybko! Wiem, że to truizm, ale ciągle mnie to zadziwia :) Dopiero było była Gwiazdka, a za pasem już kolejna. Brak prawdziwej zimy nie nastraja mnie też przesadnie świątecznie, ale nie ma co się oszukiwać - czas zacząć świąteczne przygotowania. Bardzo je lubię, mimo że bywają męczące, mimo że człowiek się zmęczy, a święta trwają tylko dwa-trzy dni. Oczywiście d głównych atrakcji zaliczam wszystkie przygotowania kulinarne - większość dań jest tradycyjna (nie mogę się już doczekać makówek!), ale co roku przygotowuję też coś nowego - tym razem będzie to pyszny pasztet na bazie orzechów włoskich. Wszystkie składniki użyte do jego przygotowania był ekologiczne, przyjechały jak co miesiąc z Free Delikatesów. Takie okazje jak Boże Narodzenie to fajna okazja, aby sięgnąć po nieco bardziej luksusowe produkty, zaszaleć. Sprawdzić dlaczego żywność ekologiczna tak zyskała na popularności, poczuć na własnej skórze i żołądku ;-) tę różnicę w jakości. Polecam szczególnie ekologiczne, niesiarkowane bakalie - Delikatesy mają imponujący wybór!

Proponuję Wam bogaty w smaku, prawdziwie świąteczny pasztet, którego głównym składnikiem są orzechy włoskie. Świetnie komponują się z selerem, którego słodycz równoważy goryczkę orzechów. Będzie bardzo dobrze smakował z chrzanowym sosem, polecam!
Na keksówkę 25x10 cm:
Selery szorujemy, okrawamy korzenie, obieramy i kroimy w kostkę. Cebule obieramy, siekamy. W dużym garnku lub patelni rozgrzewamy olej, szklimy cebulę. Dodajemy seler i wsypujemy sól. Mieszamy i dusimy aż warzywa puszczą sok. Przykrywamy pokrywką - można dolać kilka łyżek wody jeżeli płynu jest mało - i dusimy na małym ogniu aż seler lekko zmięknie, około pół godziny.
Wszystkie składniki pasztetu łącznie z przyprawami i agarem umieszczamy w blenderze, najlepiej kielichowym - jeżeli mamy mały blender miksujemy porcjami i mielimy na tak gładką masę jak się da.
Pasztet pieczemy 45 minut w 180 stopniach w natłuszczonej lub wyłożonej papierem keksówce - ja piekłam w natłuszczonej ceramicznej. Gdy wystygnie lekko okrawamy brzegi i wyjmujemy. Polecam!