Specjalnie dla Czekoholiczek, których denerwują książkowe recenzje na blogu :* (wiem i tak, że sie otwarcie do tego nie przyznacie:P)
Słodsze niż czekolada, Sheila Roberts
Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
Witajcie w
Icicle Fallis miasteczku gdzie znajduje się osobliwa
fabryka czekolady. Słodkie Sny to rodzinny biznes Sterlingów, odziedziczony po prababce, której przyśniła się pralinka, życiodajny smakołyk całej familii.
Największe nadzieje z przedsiębiorstwem wiąże prawdziwa miłośniczka czekolady, podstarzała już panna
Samantha. Niestety obecnym zarządcą firmy był Waldo, partner matki. Akcja powieści rozpoczyna się w momencie gdy trwa jego pogrzeb.
Kolejne zwroty akcji dowodzą, że Słodkie Sny dzierży w swoich rękach właśnie Samantha.
Firma okazuje się jednak mocno zadłużona a ubezpieczenie po Waldo wygasło. Piekielne długi wraz z czekoladowym dziedzictwem przejmuje Samantha. Jej siostry wyjechały z miasta a matka pogrążona jest w żałobie.
Samantha musi radzić sobie własnymi metodami. Najpierw próbuje przekupić koszem słodyczy Blake'a Prestona, bankowego menadżera, niestety jej duma nie pozwala jej płaszczyć się przed wierzycielem. Ten oszołomiony temperamentem próbuje zdobyć serce kobiety, ale czy tylko chodzi mu o uczucie? Czy może pragnie ugrać dla siebie popadający w ruinę majątek rodziny Sterlingów?
Rozwiązanie przychodzi niemal samo.
Samantha postanawia zorganizować walentynkowy festiwal czekolady. Z pomocą przychodzi jej rodzina, przyjaciele i wszyscy mieszkańcy małego miasteczka.
Nie obejdzie się bez perypetii ale i humoru jest w powieści co nie miara. Powieść podzielona na rozdziały z czego każdy opatrzony jest cytatem pochodzącym z poradnika wydanego przez Murier Sterling, matkę Samanthy. Nie są to wysokich lotów hasła, ale niektóre spośród nich są dość ciekawe w odbiorze, np:
Prędzej czy później kłopoty muszą zapukać do twoich drzwi. Wpuść je. Potem je otruj. s.211
Narracja w utworze jest trzecioosobowa. Książka dzieli się na 26 rozdziałów poprzedzonych wstępem autorki i zakończonych epilogiem. Na końcu powieści znajdują się przepisy na rodzinne słodycze: Czekoladowa róża - trufle w białej czekoladzie, Trufrowa bagietka Bailey, Chrupiące czekoladki, Białe krówki lawendowe, Niedźwiedzie bobki.
Książkę czyta się przyjemnie i bardzo szybko. Choć jest to
format raczej kieszonkowy a czcionka dość drobna to jednak nie przeszkadza to w czytaniu. Pełno tu słodkości i czasem bywa naprawdę słodko, a innym razem aż skręca Cię w żołądku by zjeść właśnie nugatową pralinkę.
Nie jest to książka, która wnosi zbyt dużo do światopoglądu, zapewne za jakiś czas całkowicie zapomnę, że ją czytałam, jednak spędziłam z nią dwa miłe popołudnia i nie żałuję. Moja ocena: 6/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6/10Średnia ocena z goodreads.com: 3,6/5 
- Po przeczytaniu książki zyskałam 2,6 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 159,75 cm