Bardzo zależało mi na tej pozycji. A gdy już miałam się wybrać do księgarni, okazja trafiła się nie byle jaka. To kolejna książka wędrująca, która do mnie dotarła.
Tym razem w ramach członkostwa w grupie
Czytamy bo kochamy Obecnie książkę można kupić w Biedronce za hmmm.. 24 lub 26 złotych:) Więc zachęcam już teraz do nabycia.
Zanim przejdę jeszcze do recenzji dodam, że wymyśliłam sobie zdjęcie książki w otoczeniu ptasich piór. Wybrałam się więc do teścia po materiał. Żadna kura nie ucierpiała, ale pióra zostawiłam na ławie w pokoju. W nocy dopadł się do nich kot. Spotkałam go koło północy jak smacznie się nimi zajadał. Zabrałam, ale do rana kaszlał i kichał.
Dziś wyszłam na podwórko robić zdjęcia i oczywiście jego celebrytoza wzięła górę. Pojawił sie, nie dał zrobić zdjęć, zeżarł kolejnych kilka piór i na koniec jeszcze miał wiele do powiedzenia, gdy sobie poszłam (bonus na końcu posta).
Rosół z kury domowej, Natasza Socha
Wydawnictwo Pascal 2015
Manifest o tym, że
kury to bardzo zaradne ptaki, że
każda kwoka swój ogonek może chwalić, a
kurwienie się w garach jest rzeczą babską i wyjątkową.
Książka Nataszy Sochy to przekrój przez życie kilku kobiet. Jednak z pozoru odmienne historie, losy czy narodowościowe naleciałości łączy wiele:
ukurzenie.A wszystko zaczęło się od
Wiktorii, niespełna czterdziestolatki, która po wkroczeniu w związek małżeński odrzuciła własne aspiracje na rzecz spełnienia męża. Wykształcenie? A owszem, inteligencja to sprawa pożądana na proszonych uroczystościach, studiami również miło się pochwalić Ale nic ponadto, bowiem najważniejsza jest wiedza z zakresu Savoir-vivre. Gdzie położyć widelczyk do tortu, jak wyczyścić porcelanę, co dodać do deseru by miał odpowiedni smak. Tę wiedzę zgłębić chce Wiktoria w trosce o wygodne życie męża. Stroi piórka w swej perfekcyjnie wyposażonej kuchni w jego perfekcyjnie wysprzątanym mieszkaniu.
Żona jest tym dla męża,co sam w niej uczynił.
Balzac
Mąż jak to mąż, ulega rutynie, znjaduje inną. Lepszą? A gdzież... po prostu inną: niepiorącą, niegotującą, niesprzątającą, a jednak też perfekcyjną, tyle, że w innej dziedzinie.
Wiktoria pakuje się i wyjeżdża do ciotki mieszkającej w Niemczech i tam poznaje kobiety, które sprawią, że poczuje się wartościową kobietą, bo po rozstaniu "popękała jak filiżanka".
Żony
gotują, sprzątają i według naukowców dźwigają rocznie po 5 ton naczyń przemierzając niezliczoną ilośc kilometrów.
Dbają o swych mężów. Matki
wychowują dzieci i nieraz zasypiają na bajce, budzone awanturniczym spojrzeniem swych pociech. Działają według motta:
"Padłaś, powstań, popraw koronę i zasuwaj." Kobiety nie powinny studiować, a już ekonomii zupełnie nie! One
rezygnują z przyjaźni i po cichu
uprawiają podkołderny seks. Gdy jest im źle posuwają się jedynie do zmian w swym wyglądzie i na znak protestu ścinają lub farbują włosy, co nie zostaje zauważone przez męską część społeczeństwa.
Autorka przytacza obraz matki w parku, który wpisuje się w codzienność bytu ludzkości. A czym w tym samym parku i na tej samej ścieżce jest ojciec pchający spacerówkę? Och jaki wrażliwy, jaki dobry, jaki czuły, jaki i-d-e-a-l-n-y.
Powszechnie uważa się, że to kobiety powinny dawać więcej, tak przynajmniej pokazuje historia. Od dziewczynek oczekuje się, że będą grzeczne, skromne, ustąpią innym i nie odmówią, gdy ktoś je o coś poprosi. Chłopcy z kolei powinni walczyć o swoje i specjalnie się nie przemęczać.

Tymczasem nastąpił moment gdy czas się
sprzeciwić tej zatłoczonej wizji świata. A narzędziem w tej walce ma być internetowy kanał z filmikami. Wiktoria wraz z przyjaciółkami zakłada gastronomiczną grupę, kobiety
gotują przed kamerą, ale nago, odziane jedynie w maski weneckie. Ich działanie spotka się z ostrą krytyką ale i uznaniem.
"Rosół z kury domowej" to manifest kobiet, który ma uzmysłowić istotę działania kobiecych poświęceń, uświadomić, że
nigdy nie jest zbyt późno na realizację własnych marzeń. To książka pełna przepisów: pomysłów na smaczne dania, porad dbania o dom i geniuszu jak skandalem osiągnąć sukces.
Niezwykle głęboka i wartościowa pozycja. Nie waham się postawić jej między Manuelą Gretkowską a Izą Filipiak. Dla mnie to
jedna z ważniejszych książek jakie w tym roku przeczytałam.
Wspominałam już kiedyś, że moja praca magisterska opierała się na feminizmie w literaturze Tokarczuk i teraz po tej lekturze znów zapragnęłam napisać jakiś artykuł naukowy. Za inspirację dziękuję autorce, jutro dzwonię do profesora i zaproponuję temat na następny numer kwartalnika.
Z chęcią odwołam się do wcześniejszych pozycji autorki. Bardzo chcę je przeczytać.
"Rosół..." był palce lizać!O autorze:
Natasza Socha - Urodzona w zimny listopadowy dzień z bardzo długą pępowiną. Jedną nogą mieszka w Poznaniu, drugą na niemieckiej wsi, gdzie pisze, pisze i pisze. Od czasu do czasu obserwuje borsuki, które spacerują grzecznie po lesie, ale nie pozwalają się oswoić. Ma psa. Ma również męża oraz dwójkę dzieci, które są najwspanialsze na świecie. Dziennikarka, pisarka, felietonistka. Autorka "Macochy", "Ketchupa" i "Zbuków". (opis ze stony e-bokowo.pl)
Moja ocena: 10/10Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 8/10
Po przeczytaniu książki zyskałam 1,89 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"Pozostało mi jeszcze: 127,47 cm