Zimą uwielbiam otaczać się zapachami świąt. Pewnie też tak macie, stąd dziś recenzja płynu do kąpieli z ubiegłego katalogu Avon, nie wiem czy w obecnym też się pojawił, bo nim ten katalog obleci wszystkie koleżanki w pracy to trochę zejdzie aż trafi do mnie.
Co u mnie moje kochane. A no latam, biegam. Jutro ostatni dzień w pracy, Wigilia, dzieciaczki moje śpiewają Przybieżeli do Betlejem, będzie śmiechu co niemiara, bo one są takie słodziarskie, że hej :) W tym roku planujemy troszkę mniej wszystkiego na Święta, bo co roku zbyt dużo jedzenia wyrzucamy. Paznokcie świąteczne też już mam, prezenty kupione. I generalnie to już mi się relaks marzy... :)
Płyn do kąpieli Red Berries, Avon
Płyn mieści się w półlitrowej butelce o przyciągającym uwagę wyglądzie. Butelka zakręcana, posiada rowki i karby, strukturą przypomina matowe szkło, jednak wykonana jest z plastiku.
Na pasku z informacją umieszczono świąteczną grafikę. Czerwone owoce otoczone śniegiem oraz śnieżynkami.
Płyn ma ładny delikatny czerwony kolor. Ma lejącą aczkolwiek dość gęstą konsystencję, jest gęstszy niż typowe płyny do kąpieli.
Płyn Red Berries świetnie się pieni, tworzy obfitą pianę już po użyciu jednej nakrętki, dlatego uważam, że maksymalnie należy nalać do wanny dwie dozy. Nie barwi wody.
Pachnie owocami przytłumionymi delikatną waniliowo-kardamonową nutą. Jest to bardzo przyjemny zapach, ale niejednoznacznie wskazujący na zimę. Równie atrakcyjny może być o każdej porze roku.
Ostatnio ciągle używałam soli do kąpieli. Zapomniałam już jak fajnie kąpać się w wannie pełnej piany.