Zaplanowałam zakup maskary, ponieważ dotychczasowa jaką miałam nie spełniła moich wymagań. I choć początkowo miałam motywację by mimo wszystko ją wykończyć, to jednak grudniowa promocja w Rossmanie sprawiła, że kupiłam nową.
I tak używałam naprzemiennie sobie trzech maskar i żadna (w tym jedna z Rimmela właśnie) mnie nie zadowoliła. Dlatego rozważając zakup raczej nie stawiałam na Rimmel, ale zbieg okoliczności chciał, że akurat na półce odnalazłam nowość, więc jak nowość to kupić trzeba.
Dałam szansę jeszcze poprzednim maskarom i uznałam je już za niemal wykończone. Ta troszkę poczekała i rozpakowałam ją dopiero w Sylwestra.
Poniżej zobaczycie makijaż wykonany właśnie na domówkę sylwestrową.
A teraz zapraszam do zapoznania się z moją opinią
Maskara Super Curler 24, Rimmel
Mascara umieszczona jest w klasycznym wydłużonym pojemniczku wykonanym w dość niezłej jakości plastiku, ale mimo wszystko plastiku, co jak na swoją cenę stanowi pewien mankament. Charakterystyczne fioletowe barwy z napisami zadrukowanymi w kolorze starego złota.
Uchwyt szczoteczku okrągły, raczej stabilny o całkiem sporej średnicy.
Szczoteczka ma kształt półksiężyca, przy nasadzie grubsza, z dłuższymi włoskami. Wraz z długością szczoteczki zmniejsza się średnica szczotki a włoski stają się coraz krótsze. Szczoteczka
dość fajnie tuszuje rzęsy, najlepiej wytuszowana jest środkowa częśćrzęs na górnych powiekach. Kąciki dzięki krótkim włoską i wąskiej końcówce także są dość dobrze wytuszowane.
Niestety szczoteczka
gorzej radzi sobie z dolną powieką. Nie tuszuje odpowiednio precyzyjnie rzęs w zewnętrznym kąciku dolnej powieki.
W pojemniczku znajduje się
12 ml czarnego tuszu do rzęs. Tusz
ma odpowiednią konsystencję, nie jest zbyt płynny ani zbyt suchy. Jego aplikacja jest łatwa.
Głównym zadaniem tuszu jest podkręcenie rzęs z równoczesnym ich pogrubieniem. Jeśli chodzi o efekty mogę powiedzieć, że
świetnie pogrubia, naprawdę obkleja rzęsty solidną warstwą przy drugim pociągnięciu, lecz jeśli chcecie zachować bardzie naturalne rzęsy radzę użyć jedną aplikację.
Co do podkręcenia, powiem, że
w pewnym sensie podręca rzęsy. Nie jest to efekt mega wachlarzyka, ale daje sobie radę, natomiast nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych dobrych maskar podkręcających rzęsy. Ja naturalnie mam podkręcone rzęsy więc nie wypowiem się też co do 24 godzinnej trwałości tego efektu. Nigdy nie zdarzyło mi się nawet przy gorszych czy lepszych tuszach by kurtyna rzęs mi opadła :)
Dodatkowo tusz, choć o tym producent nie mówi
wydłuża rzęsy. U mnie jest to jakieś 2 mm.
Upsss... teraz zauważyłam, że na pierwszym zdjęciu u góry znajduje się foto wytuszowanych rzęs a na dole nie. Natomiast na drugim zdjęciu zupełnie odwrotnie :P

Tusz ma
znakomitą trwałość. Nie sprawdzałam jak to jest przez 24 godziny, ale
cały dzień utrzymuje się na rzęsach.
Nie osypuje się i nie zauważyłam jego ubytku na rzęsach.
Całkiem nieźle się zmywa podczas demakijażu. Jest to maskara warta uwagi, szczególnie zadowolone, (podejrzewam) będą osoby, które narzekają na proste rzęsy. Jednak jeśli dodatkowo zmagają się z problemem rzadkich rzęs efekt może być trochę przerysowany i sztuczny.
Plusy:
- podkręca
- ma dobrą konsystencję
- wydłuża
- pogrubia
- ma odpowiedni kolor
- nie osypuje się
- jest trwały
Minusy:
-plastikowe, wiejące taniochę opakowanie jak na sugerowaną cenę
Kupione w: Rossmann
Cena: ok 25 zł w promocji (teraz 32,99 zł),
Czy kupię ten produkt ponownie: Nie, kolejnym razem kupię inny tusz.