Minęły święta, minął sylwester, nadszedł Nowy Rok.
Ostatnie dni roku nie sprzyjają naszym żołądkom, a to z kolei wpływa na naszą cerę.
Ciężkie potrawy = zatrzymanie wody, opuchlizna, szara cera.
Znacie to? No właśnie.
W tym okresie suplementacja witaminami jest bardzo wskazana. Ale jeśli wspomagamy nimi organizm to czemu nie zafundować takiej wspaniałości także naszej skórze?
Recenzja produktu, który wygrałam w konkursie na blogu
Dobre dla urodyLipoosomowe serum Synchrovit C, Synchroline
Liposomowe serum jest preparatem
nowej generacji. Zawiera czystą, lewoskrętną witaminę C oraz
roztwór liposomowy.Potrójna skuteczność preparatu.
Zsynchronizowane enzymatyczne i molekularne działanie dysmutazy ponadtlenkowej SOD oraz kwasu askorbinowego, a także dodatek cynku czyni produkt skutecznym w zwalczaniu wolnych rodników.
Fosforanowa technologia liposomowa stworzona została, aby wzmocnić działanie składników aktywnych chroniąc jednocześnie strukturę cząsteczki.
Unikatowa technologia liposomowa pomaga zapobiegać starzeniu skóry w jej głębszych warstwach.
Pudełeczko skrywa buteleczkę z zakrętką oraz zakraplacz z zatyczką.
W pomarańczowej, półprzezroczystej butelce znajduje się serum liposomowe. Serum ma również
półprzezroczystą barwę, określiłabym ją jako mętną białą (coś w stylu wody z ogórków kiszonych). Zakręcane jest białą zakrętką, która posiada pojemniczek.
W pojemniczku znajduje się właśnie ten aktywny składnik, czyli witamina C, która ma sproszkowaną postać.
Produktu nie można używać osobno,
należy więc zmieszać te dwa składniki by otrzymać produkt właściwy. Zadanie nie jest trudne, ale
wymaga odrobiny precyzji. Zanim zabierzemy się za działanie koniecznie trzeba umyć ręce :) Pojemniczek na końcu jest zaczopowany. Należy przekręcać zakrętką tak by ten klej, który znajduje się na końcu zakrętki pozostał zerwany. Delikatnie trzymając nakrętkę należy wsypać proszek do buteleczki. Trzeba użyć tej precyzji by zrobić to dokładnie i nie rozsypać składnika aktywnego.
Na pewno zdarzy się tak, że cały proszek od razu nie wyleci. Warto wtedy trzymać zakrętkę kciukiem i środkowym palcem, natomiast wskazującym delikatnie pukać w wieczko nakrętki by proszek wyleciał (tak jak strzepuje się popiół z papierosa :))
Teraz ostatnie czynności: dokładamy palec do otworu buteleczki i wstrząsamy by oba składniki się połączyły. Teraz zakładamy zakraplacz, który zabezpieczony jest maleńkim koreczkiem.
Zakrętkę, w której umieszczona była witamina wyrzucamy do kosza.
Z
akraplacz jest świetnym rozwiązaniem, pozwala na odpowiednie dawkowanie serum po jednej kropelce, a także pozwala na precyzyjne zużycie kosmetyku aż do ostatniej kropli.
Serum należy przechowywać po przygotowaniu
w lodówce i co ważne trzeba go
zużyć w ciągu do ok. 10 dni (nie dłużej), co już samo w sobie świadczy o tym, że kosmetyk ma świetne działanie i nie wolno z nim przeginać.
Serum zawiera 5 ml roztworu, to niewiele, jednak
jest wydajne, bowiem używa się podczas aplikacji jedynie kilku kropel (u mnie ok. 5).
Można je nabyć jako pojedynczą buteleczkę, lub cała kurację 6 buteleczek. Przy czym efekt długotrwałego stosowania będzie z pewnością lepszy.
Serum po zmieszaniu z witaminą nie zmienia koloru, nadal ma mętną białą barwę.
W konsystencji jest leciutko zagęszczone. Aplikowanie również nie jest skomplikowane ale też wymaga odrobiny precyzji: wyciskamy
kropelkę serum na palca i od razu musimy rozprowadzić tę kropelkę po powierzchni. Jedna kropla wystarcza na pokrycie jednej z części twarzy np. policzek, czoło, szyję. W przeciągu jednej aplikacji zużyjemy więc kilka kropli serum.
Dlaczego tak ważne jest szybkie i natychmiastowe rozprowadzanie kropla po kropli? Bowiem
serum szybko się wchłania i gdybyśmy nałożyli od razu kilka kropel na częsci twarzy a potem przeszli do rozprowadzania, to pewnie okazałoby się, że już nie byłoby czego rozprowadzać.
Skóra po nałożeniu serum
delikatnie mrowi, czasem leciutko się zaczerwienia, ale nie jest to zaczerwienienie takie, jak w przypadku niepożądanych skutków ubocznych, a raczej wynikające z aktywnego działania preparatu. Serum
szybko wnika skórę a na powierzchni skóry da się wyczuć jakby
lepką substancję, która powoduje
zastyganie skóry - wrażenie takie jak w przypadku zasychania maski.
Nie jest to szczególnie przyjemne uczucie, na przykład ja tego nie lubię, ale właśnie to wrażenie pozwala nam zaobserwować, że
kosmetyk ma świetne działanie i od razu czujemy, że coś się z naszą skórą jednak dzieje.
Serum w zależności od wieku należy stosować: raz dziennie w przypadku cery młodej (najlepiej wieczorem) oraz dwa razy dziennie w przypadku cery dojrzałej (czyli moje drogie już po 40stce).
Produkt można stosować zarówno rano jak i wieczorem, ja stosowałam zawsze przed snem już po demakijażu. Natomiast nie ma większych przeciwwskazań, by stosować je tuż przed makijażem (trzeba tylko poczekać aż serum się wchłonie). Ja jednak nie byłabym zwolenniczką takiej metody, bo jednak pozostaje ten dyskomfort ściągniętej skóry, a ja lubię gdy przed makijażem moja skóra jest nawilżona.
Efekty:
Od razu wiedziałam, że będzie to
preparat wyjątkowy.Producent zapewniał o
działaniu utleniającym. Nie wiem w jaki sposób się do tego odnieść. Kolejnym z efektów jest
spłycenie zmarszczek, ja jako osoba przed 30stką nie mam jeszcze bardzo widocznych zmarszczek, ale wiem, że niedługo mogą się one pojawić, warto więc odżywiać skórę takim koncentratem.
Choć przyznam wam, że tak mi się serum spodobało, że od razu pomyślałam o mojej mamie i kupiłam jej na gwiazdkę całą kurację 6 ampułek, póki co jest bardzo zadowolona, a na efekty spłycania zmarszczek musimy jeszcze trochę poczekać, bo używa go dopiero 3 dni.
Działania nawilżającego jako takiego nie zauważyłam, ale
moja skóra delikatnie się przesuszyła, przez co stała się idealnie
gładka i przyjemna w dotyku. Naprawdę milutka :) Serum ma działanie stymulujące wytwarzanie kolagenu, to bardzo ważne dla każdej kobiety w każdym wieku, bo moje drogie włókna kolagenowe ulegają zniszczeniu już po 25 roku życia.
Serum wpływa na ujednolicenie koloru skóry, jednak ja nie mogę się szczególnie do tego odnieść. Owszem,
kolor mojej skóry jest teraz cudowny, bardziej brązowy i powiedziałabym, że zdecydowanie lepszy niż po wakacyjnym słońcu, ale nie wiem też na ile jest to zasługa serum Synchrovit czy maski Vita Liberata, której teraz używam.
Serum zapobiega starzeniu się skóry. Jestem bardzo zadowolona z działania. Moja skóra stała się delikatna i choć już skończyłam serum 5 dni temu
efekt wciąż się utrzymuje. Zdecydowanie
jeszcze powrócę do niego za jakiś czas, bowiem można go używać 4 razy do roku
Plusy:
- pielęgnuje
- wykazuje świetne działanie
- świetny skład
- zapobiega starzeniu- mam wkład w przygotowanie kosmetyku- wygładza- rozświetla, przywraca blask skórze - szybko się wchłania
Minusy:
- powoduje nieprzyjemne ściąganie skóry
Kupione w: prezent (do kupienia w dobrych aptekach)
Cena: 5ml - ok 30 zł, 6x5 ml - ok. 150 zł
Czy kupię ten produkt ponownie: na pewno tak (a mamie sprezentowałam kurację na gwiazdkę)