To już drugi wyzwaniowy post.
Nie byłabym sobą gdybym się nie spóźniła :P
Tworząc tego posta dodałam kilka ważnych dla mnie rzeczy w trakcie.
A potem poszłam do łazienki i zobaczylam jeszcze kilka, którym zdjęcia nie zrobiłam. Nic jakoś to przeżyję.
Miałam też je jakoś sensownie pogrupować, nawet zaczęłam, ale później mój plan się rozsypał.
Nie będę się dalej pogrążać :) po prostu Wam je przedstawię
Ulubiony żel całej mojej rodziny, nawet gdy czasem się kończy, gdy zdradzamy go dla innego, to zawsze ktoś prędzej czy później kupuje go znów. Garnier Czysta skóra jest nie tylko fantastyczny, bo świetnie oczyszcza, niweluje wypryski na twarzy, ale również cudownie chłodzi co doceniamy zwłaszcza latem. Po prostu daję mu szósteczkę, bo jest nieśmiertelny.
Woda tonizująca z witaminą C, Liście Zielonej Oliwki od Ziai to kolejny zbawienny na upały kosmetyk. Prócz odświeżenia skóry i przygotowania jej pod makijaż, cudnie sprawuje się jako mgiełka gdy akurat potrzebujemy dawki orzeźwienia. Ma miły zapach, jest bardzo łagodna.
Najbardziej sfatygowany kosmetyk w moim domu.
Vichy olejek do demakijażu z wodą termalną. Wygląda tak dlatego, że używam go wyłącznie pod prysznicem. Tam wszystko po nim spływa i dlatego taki zmizerowany. To już moja trzecia i nie ostatnia buteleczka. Olejek nakładam od razu po wejściu pod prysznic na suchą skórę twarzy. Potem gdy odkręcam wodę rozcieram go na mokro, wtedy tworzy piankę i świetnie zmywa pozostałości makijażu. I pachnie tak jak Vichy pachnieć powinno.
Teraz czas na najciekawszy chyba kosmetyk do demakijażu jaki jest obecnie w moim domu. Jest to perłowy krem od skin79, który w kontakcie z wodą zamienia się w piankę. Jest to chyba najlżejszy i najbardziej delikatny kosmetyk jaki spotkałam. Najlepiej używa się go rano, gdy twarz jest taka delikatna i wrażliwa po nocy.
Hydrolat z róży damasceńskiej opisywałam niedawno. Cenię go za natychmiastowe nawilżenie i ukojenie. Jest naprawdę skuteczny gdy występują jakieś chwilowe problemy z cerą. Spray umożliwia stosowanie go jak mgiełki w upalne dni lub w wyjątkowo suchych pomieszczeniach.
Woda różana, ta akurat z Avon. Częściej stosuję ją jako bazę do wszystkich glinek. Ale z powodzeniem można jej także używać jako delikatnego toniku, tak jak robi to moja mama.
Teraz czas na akcesoria, które widzicie powyżej: jest to gąbeczka, która ułatwia zmywanie wszelkiego rodzaju maseczek i glinek. Dla mnie obowiązkowa podczas pielęgnacji, bardzo tania, ja kupuję je za ok. 2-3 zł w Kauflandzie. Jeśli używa się glinek, to szybko się brudzą i niszczą, jednak są tak tanie, że na ich systematyczny zakup każdy może sobie pozwolić. Szczoteczka, którą widzicie to zwykła soniczna szczoteczka, którą zamówiłam na Aliexpres, kosztowała ok. 20$
W pojemniczkach mam dwie ulubione glinki. Przesypuję je ponieważ, glinki kupujemy na spółę z siostrą i koleżankami w wiadereczkach chyba po 500 g. Po prawej stronie jest
glinka różowa z Francji a po lewej zielona. Różowa glinka jest stosowana przeze mnie częściej, lubię ją za właściwości ściągające i pielęgnujące. Natomiast zieloną stosuję tylko gdy mam jakieś problemy z trądzikiem np. przed miesiączką.
Jeśli chodzi o maski do twarzy to jest jedna, absolutnie najlepsza na świecie. Mowa o masce Vita Liberata, która pięknie brązuje twarz. Uwielbiam jej działanie i osobiście już po tygodniu odstawiam ją na jakiś czas, bo jest naprawdę efektywna. Teraz latem jej nie używam, ale w pozostałe pory roku jest absolutnym kosmetykiem na mojej półce.
Czarna maska peel-off na wągry AFY. To naprawdę dziwaczny kosmetyk, który zastąpił mi żelatynowe maseczki domowe, które jednak prawie nie działały. Na moją znikomą liczbę zaskórników jest świetna. Jeśli ktoś ma ich ogrom, to traczej polecam wizytę u kosmetolożki.
Swego czasu byłam bardzo mocno urzeczona nocną maseczką od Bielendy z 10% kwasem migdałowym. Idealnie wygładza cerę, skóra rano po nałożeniu maski na noc jest tak aksamitna, że trudno o lepszy efekt. Teraz troszkę przystopowałam z jej stosowaniem, bo zaczął mnie itrytować fakt klejenia się do poduszki. Nie jest to komfortowe gdy noce są gorące, a klimatyzacji w domu brak ;)
Leżaca po lewej stronie maska to maseczka z serii Avonowych Planet SPA. Według mnie każda jest fajna i jeszcze na żadnej się nie przejechałam,
Żelowa maseczka Clearskin Profesional z Avon działa podobnie jak maska AFY tyle, że efekt nie jest tak spektakularny. Dlaczego więc ją tutaj przedstawiam? Bo jej właściwości oczyszczająco-pielęgnujące są znacznie lepsze, jeśli chodzi o cerę po kilku dniach od zastosowania.
Ta mała, apteczna fiolka po lewej stronie to Retinol. Jest ona o tyle kontrowersyjna, że nieumiejętne stosowanie retinolu może wyrządzić poważne i nieodwracalne szkody dla cery. Ja dzięki przyjaciółce nauczyłam się robić na jego bazie kilka kosmetyków, m.in serum, które stosuję jedynie raz w tygodniu. Efekty są kosmiczne i kiedyś zdradzę Wam sekret. Póki co tylko Wam go pokazuję i ostrzegam przed nieumiejętnym stosowaniem.
Obok stoi krem PerkyPearl od Synchroline, jest to krem rewitalizujący i pobudzający. Stosuję go zawsze po przebudzeniu. Nakładam przed wypiciem kawy i podczas tej mojej porannej chwili przyjemności on robi swoje. Nie jest jakiś spektakularny, ale jest po prostu dobrym kremem w wygornej tubce o przyjemnym zapachu.
Właściwości naturalnego mazidełka pszenicznego Polny Warkocz doceniam zawsze gdy coś mnie uczuli, a zdarzyło się już tak pare razy w moim życiu. Jest bezpieczne nawet dla dzieci, samo dobro zamknięte w prześlicznym szklanym słoiczku.
Serum z Bielendy Terapia Wieku wybrałam głównie ze względu na perłowe kuleczki w środku i ciekawość jak będą się one rozpuszczać. Kuleczki nie są niczym innym jak wspomnianym wcześniej retinolem. Jak widać na zdjęciu zużyłam już ponad pół opakowania i stało się coś dziwnego. Po nałożeniu wieczorem policzki zaczęły mnie piec. Zmyłam więc serum i nałożyłam mazidło. Rano było ok, ale boję się użyć ponownie, bo pamiętam sytuację sprzed prawie roku, gdy całą twarz miałam zsypaną drobnym maczkiem przez tydzień po zastosowaniu pewnego drogiego i ponoć dobrego kremu.
To co leży sobie na dole:
Krem-krektor z AA serii Hydroalgi. Przynosi natychmiastową ulgę zmęczonym okolicom oczu, redukuje cienie i zmniejsza naięcie. Zresztą polecam całą serię Hydroalgi zwłaszcza młodym dzewczynom o suchej skórze
Krem pod oczy Gly Skin Care, któy obecnie stosuję i o którym sporo napisałam w minionej kosmetykowej notce.
Idealny specyfik na miejscowe potrzeby to
Hialuronowy mikrozastrzyk od Soraya. Stosuję go dozując go na okolice nosowo-wargowe gdzie zmarszczki a właściwie dołki są widoczne. Czy pomaga? Ciężko orzec, może jednak pozostańmy przy stwierdzeniu, że bardziej zapobiega ich pogłębianiu..
Pomarańczowa tubka to specyfik nalżący do tej samej serii z Avonu na pryszcze co wcześniej pokazywana maska. Ten żel zawiera 2% kwasu salicylowego (tego od aspiryny), dość szybko i skutecznie wysusza pojedyncze pryszcze. Dla mnie jest niezły i na moje potrzeby odpowiedni, ale nie rekomenduję go dla osób mających problemy z pryszczami i wypryskami na co dzień.
U góry ten malutki to chyba znany wszystkim krem Pharmaceris z 10% kwasem migdałowym. Ciągle ktoś mnie raczy jego miniaturami i próbkami i tak już przez ładne dwa lata ciągle pod dostatkiem, że zastanawiam się czy kiedyś będzie mi dane kupić pełnowymiarowy. Lubię go i sprawdza się u mnie nawet podczas codziennego stosowania.
Peeling z Joanny o zapachy marakui sprawdził się gdy na czole wyskoczyły mi drobne krostki. Kiedyś już miałąm podobne i wtedy kosmetolożka doradziła mi bym potraktowała je grubym peelingiem. Zdecydowanie pomogło.
Ten
kremowy peeling to kolejny produkt ze znanej serii Planet SPA. Pisałam o nim w poście i uznałam, że jest jednym z lepszych drobnoziarnistych peelingów dostępnych na rynku. Dzięki ekstraktowi z białej herbaty jest wyjątkowo łagodny.
Peeling Cosmo z Let's Celebrate stosuję także tylko na strefę T. Pisałam już kiedyś, że nie zawsze mogę używać peelingu na inne partie twarzy, bo moja naczynkowa cera tego nie uwielbia :) Za to na czole sobie nie żałuję :)
_________________________________________________
Mam dwie wiadomości: złą i dobrą
Dobra: zdjęli mi gips, choć palca jeszcze nie zginam. Zna ktoś dobre sposoby na rehabilitację?
Zła: Za 10 dni koniec wakacji
_____________________________________
Wyniki konkursu:
Konkurs wygrała
Patka Olszak, gratuluję i proszę zgłoś się do mnie na
maila