Siedzę i próbuję sobie przypomnieć pierwsze spotkanie z twórczością Jana Twardowskiego.
Pewnie zdarzyło się ono w szkole, w podręczniku.
Ale tak naprawdę największy wpływ miało na mnie na przełomie gimnazjum i liceum. Każdy konkurs recytatorski, każde poetyckie spotkanie musiało nosić ślad mojego ulubionego poety. Nieśmiertelne trio Poświatowska, Twardowski, Gałczyński. Troje ulubionych poetów, którzy towarzyszą mi zawsze i jestem pewna, że już na zawsze.
Do poezji księdza wracam często: gdy jest mi smutno, gdy nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nie wiem dlaczego, ale daje mi ona ukojenie i spokój duszy. Dla mnie Twardowski jest wielkim człowiekiem o ogromnym pokładzie niewymuszonej prostoty słowa.
Wybaczcie mi, że zasypuję was ogromem zdjęć, ale musicie to wszystko zobaczyć. Musicie choć troszkę się zachwycić tak jak ja. A to tylko ociupinka, mała namiastka.
Ksiądz Twardowski dzieciom. Wiersze
Nasza Księgarnia, Warszawa 2015
Zawsze traktowałam wiersze Twardowskiego osobiście i zawsze dorośle. Nawet jak przysiadła nad wierszem sójka, jak wisienka zamieniała się w uczucie a aniołki fruwały tanecznie to nigdy nie miałam wyobrażenia, że mogą to być wiersze dla dzieci. Dla mnie były dorosłe, choć uczyły mnie, że nie wolno pompatycznie do nich podchodzić, że każdy człowiek jest wrażliwy i trochę nierozumny, tylko trzeba w sobie tę lekkość odnaleźć.
Aż trafiła do mnie i moich dzieciaków książka "Ksiądz Twardowski dzieciom. Wiersze" i okazało się, że każdy z nich
można dopasować do małej dziecięcej główki, nawet jeśli ukryto tam dojrzałe przesłanie czy na tapecie pojawił się trudny i niewygodny temat.
Dlatego
obrazki są interpretacją wierszy i ściśle z nimi korespondują. Jeśli jest poruszany temat śmierci, to nie wygląda ona tak, jak my to widzimy (jako kostucha z kosą itd.) ale jest to wyobrażenie dość przyjemne i klarowne - jako dziewczynkę z czarnym kotem i czarnym balonikiem. Jeśli poruszany jest temat Matki Boskiej to zawsze jest ona mamusią, czułą dla Jezuska. Jeśli jest miłość beznadziejna, to są plasterki w serduszka. Wszystko jest tak
słodkie i piękne, ale też w ciekawy sposób pozwala rozprawić się dzieciom z tym co niezrozumiałe.
Jan od Biedronki te wiersze pisał dużym ale "dzieci te wiersze po swojemu rozumieją, ale ja nie rozumiem tego, jak to się dzieje. Pewnie są bardziej dorosłe niż kiedyś, bardziej dojrzałe, mądrzejsze" (J. Twardowski, Autobiografia)

Zbiór został wdany w setną rocznicę urodzin księdza Jana Twardowskiego. Książka
podzielona jest na pięć części według lat, w których wiersze powstawały. Począwszy
od roku 1945 aż do 2000 roku.
W zbiorze znajdują się
wiersze powszechnie znane, przynajmniej ja jako polonistka znam ich zdecydowaną większość. Pojawiają się też takie, które są niezbyt popularne, albo gdzieś w ogromnie innych zbiorów (m.in. moim ulubionym "Zaufałem drodze") zagubiły się czy gdzieś umknęły oczom.
To co wyróżnia książkę to przede wszystkim grafika. Począwszy już od samej okładki, która wita pięknym różowym tłem w kropeczki i ilustracją, aż po cudowne obrazki, które towarzyszą aż do ostatniej strony. Większość ilustracji jest subtelna, umieszczona na białym tle (choć zdarzają się też tła o innym kolorze) w przepięknych pastelowych barwach.
Obrazki podobają się dzieciom i zachwycą dorosłych. Są nowoczesne i niesamowicie kreatywne.
Autorką tych wspaniałych ilustracji jest Marta Kurczewska, która już na stałe współpracuje z wydawnictwem Nasza Księgarnia.
Papier świetnej jakości, niemal albumowy.

O poezji Twardowskiego napisano już wiele, dlatego nie będę analizować jego wierszy. Napiszę jedynie, że i
dea powstania zbioru była naprawdę fantastyczna i jestem szczęśliwa, że mogę pracować w oparciu o tak wspaniały egzemplarz.
Cudowna pozycja, zdecydowanie polecam wam ją nabyć, bez względu na to ile macie lat, czy macie dzieci, czy nie :)
A tera zdjęcia. Żeby zobaczyć w większym formacie - kliknij. Ja nie chcę tu się narzucać (jakby tego było mało:P) wiec dodaję miniatury :)
Moja ocena: 10/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 9/10
Po przeczytaniu książki zyskałam 2,2 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 101,58 cm