Jedz inaczej, Leanne Cooper
Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2016
Ile razy powtarzałaś sobie, że zmienisz coś w kwestii swojego odżywiania?
Ja wiele, w zasadzie ciągle coś zmieniam, ale to już moje własne zboczenie. Ja działam i analizuję to co jem, ale wiem, że nie wszyscy.
Bo ile razy mówiłaś sobie:
- od jutra idę na dietę
- przestanę jeść słodycze, chipsy i paluszki
- zacznę jeść śniadanie
- będę kupować na targu owoce i warzywa
- polubię owsiankę, twaróg i szpinak
- nie będę jeść przed komputerem
Przestać? Ok, ale wiesz, że mogę tak w nieskończoność.
Ja też jestem człowiekiem, też popełniam błędy. Czasem jem zbyt dużo słodyczy, piję lajtową colę i nie umiem sobie odmówić sernika. Na codzień jednak się trzymam, ale książka, którą Ci dzisiaj polecę pozwoliła mi sobie moją wiedzę usystematyzować.
Jestem pewna, że jeśli Ty nie świrujesz z jedzeniem tak jak ja to może w końcu zaczniesz i spróbujesz wkręcić się na poziom "zdrowe odżywianie".
Leannie Cooper w swojej książce przedstawia fakty dotyczące żywienia. Nie są to nowinki, większość z nich znana jest wszystkim, ale autorka w swojej pracy
usystematyzowała tę wiedzę i zanalizowała pod kątem psychologiczno-dietetycznym. Jeśli masz ochotę doświadczyć tego czym raczy nas autorka, zapraszam Cię na wędrówkę po tej ciekawej i pomocnej książce.
Książka "Jedz inaczej. Dlaczego jemy to co jemy?" opatrzona jest wstępem, który pomoże nam zrozumieć mechanizm zdrowego odżywiania. Już na wstępie autorka zaznacza, że
nie jest to poradnik dla osób odchudzających się. W książce
autorka głównie skupia się na psychologii jedzenia a nie dietetyce samej w sobie. Stawia na piedestale założenie, że
nie ważne jest liczenie kalorii a przestrzeganie pewnych reguł. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że tu
nie mogę się zgodzić z autorką, bo nawet jeśli jemy zdrowe produkty a w nadmiarze to niestety na nic to się zda w ostatecznym rozrachunku.
Zdrowe odżywianie to styl życia, jaki wybieramy, i coś, co wszyscy powinniśmy dobrze zrozumieć.
Na początku autorka skupia się na
konsekwencjach wynikających ze złego odżywiania i zaletach jakie daje nam wejście na właściwy tor. Wspomina też o
emocjonalnym podejściu do jedzenia, czyli systemu kar i nagród. Autorka wspomina też o
niebezpieczeństwie diet jednoskładnikowych i monotonnych. Wyjaśnia dlaczego warto jeść pełne produkty, nieprzetworzone w połączeniu z warzywami i rybami.
- Zapewne uważacie, że najbardziej otyli są mieszkańcy USA i krajów wysoko rozwiniętych, tak to prawda, ale co ciekawe, autorka mówi tam o stabilizacji poziomu otyłości, natomiast w krajach Ameryki Południowej np. w Meksyku otyłych ludzi przybywa w zastraszającym tempie. W USA otyli ludzie stanowią prawie 34% społeczeństwa, w Meksyku 30% natomiast w Wielkiej Brytanii 23%. Te dane was szokują? To dorzucę jeszcze: otyłe dzieci niemal zawsze stają się otyłymi dorosłymi, 5% ludzi na świecie umiera z otyłości. Więcej ciekawych faktów dowiesz się wertując pierwszy rozdział.
Autorka pozwala nam na analizę schematu przedstawiającego model wyborów żywieniowych Frusta.
Etapy naszego życia podlegają wyborom jedzeniowym: dzieci nie lubią warzyw, nastolatki jedzą zbyt dużo, rozwodnicy jedzą pod wpływem emocji, chorzy zmieniąją swoje preferencje, bo muszą. Zakłada, że otyłe kobiety kupują tańsze produkty. I adekwatnie do tego, ludzie z bardziej zasobnym portfelem kupują produkty wysokobłonnikowe o obniżonej wartosci cukru, tłuszczu i soli, kupują owoce, częściej uprawiają sport. I dlatego właśnie fastfoodowe przybytki lokalizują się w średniozamożnych dzielnicach.
Autorka obrazuje nam także
jaki wpływ na odżywianie ma otoczenie i ludzie z którymi przebywamy. Na przykład w restauracji: jemy więcej gdy jest półmrok i gdy dobiegają z kuchni smakowite zapachy, tak samo działa na nas relaksująca muzyka. Jemy więcej gdy korzystamy ze szwedzkiego stołu, gdy dostajemy dokładki, gdy jemy w dużym gronie. Pojawiają się też wnioski dotyczące objętości talerzy, o których pewnie już wiele słyszeliście.
Duży wpływ na wybór żywności wywierają sklepy i ich asortyment, dlatego tak wiele uwagi zajmuje lokalizacja produktów w działaniach marketingu.Tego też dotyczy kolejny trening, gdzie należy wypisać zachowania towarzyszące podczas zakupów.
Pani Cooper
omawia czynniki wpływające na spożywanie pokarmu takie jak własne preferencje i gusta, nastrój, motywacje, hormony, geny, reklama. W książce dogłębnie zostaje zbadany ludzki język i kubki smakowe. Pojawiają się ciekawostki dotyczące kubków smakowych niejadków, oraz preferencji noworodków co do smaku płyny owodniowego. Pojawiają się też fakty dotyczące napojów "0 kcal", które powodują tycie, gdyż zaburzają proces trawienia wstępnego. Autorka dogłębnie analizuje podstawowe smaki wliczając w nie umami. W książce zawarty jest również fakt, że
potrafimy zachować kontrolę nad uczuciem sytości jedynie do 2 r.ż. a potem ta czujność zostaje uśpiona. Pojawia się też
zjawisko "facytylacji społecznej" odpowiedzialne za podleganie wpływom: sami - jemy mniej, jeśli pijemy alkohol - jemy więcej, jeśli bardziej nam smakuje - jemy więcej. Pojawiają się tu także znane fakty przejmowania preferencji smakowych przez płód od matki, a także coś co mi się przyda:
W miarę ograniczania ilości spożywanego sodu nasza wrażliwość na smak słony maleje, więc aby przyzwyczaić się do mniej słonych potraw, wystarczy tylko używać mniej soli.

Podobnie sprawa wygląda z tłuszczem. Jedzenie tłustych potraw to jedynie nawyk. Tyle, że tu wyzbycie się go z jadłospisu jest trudniejsze do zniesienia. Autorka przekonuje nas także do tego, że
głód nie sprzyja zdrowemu odżywianiu. Leanne Cooper wysnuwa stwierdzenie, że
diety to krótkotrwałe i chwilowe rozwiązanie, a nauczenie się zdrowego odżywiania, mimo iż nie gwarantuje spadku wagi daje lepsze korzyści dla zdrowia. By zdrowo się odżywiać trzeba nauczyć się kontrolować uczucie głodu i sytości, co jest bardzo trudnym zadaniem, a pomóc ma w tym tabela (zdjęcie obok). Należy pamiętać też o progu 20 minut od pierwszego kęsa do wysłania impulsu nerwowego o nasyceniu. Autorka omawia też
wpływ różnego rodzaju pożywienia na nasze zaspokojenie głodu, przytacza fakt powszechnie znany, że
białko syci bardziej niż węglowodany i tłuszcze, dlatego zdaniam Cooper ważne jest by jedząc owoce dodawać kubeczek jogurtu (ach, so? przecież każdy jogurt zawiera więcej węgli niż białka). Podoba mi się jednak fakt, który przytacza o koktajlach w diecie, które tak naprawdę nie dają "psychicznego" uczucia sytości i w rezultacie jedząc koktajl zawsze coś jeszcze dojadamy. Faktycznie mogę to do siebie odnieść. Autorka zaznacza także, że
ważne jest "makro" czyli umiejętne rozłożenie wartości odżywczych w diecie.
Badaczka wiele uwagi poświęca nauce jaką wynosimy ze spożywania poszczególnych posiłków. By łatwiej zobrazować proces przytacza wizję psa, którego łatwiej nauczyć komend dając mu później smakołyki. Tym samym wypracowujemy sobie system kar i nagród. Istnieje także zależność, że
bardziej kaloryczne potrawy są smakowo lepsze. Książka
pozwala nam podjąć zmiany w naszych zachowaniach, za które odpowiedzialne są nawyki. Ile razy zdarzyło Ci się z nudów zaglądnąć do lodówki? A posolić coś zanim skosztowałaś? Obgryzasz paznokcie jak oglądasz film? Dojadasz po dziecku?
A Ty? Jakie masz nawyki dotyczące jedzenia?
Te powyżej były nie najlepszym przykładem ale musisz sobie uświadomić, że
istnieje szereg właściwych nawyków, które zaprocentują w przyszłości. Ważne byś się nie zniechęcał, nie odpuszczał i nie osiadł na laurach.
Czasem możemy robić dwa kroki naprzód, jeden w tył, ale najważniejsze, że droga wiedzie przed siebie.
Autorka daje rady jak zmienić swoje nawyki. Kluczem do sukcesu ma być: planowanie, samoocena i ocena przez innych, weryfikacja celow.
Istotnym jest więc mieć jakiś plan. Aby go wdrożyć w życie trzeba zachować odpowiednie postępy.
Główną ideą książki jest odrzucenie jakichkolwiek diet czy liczenia kalorii. Najważniejsza zasada dotyczy nauki własnego organizmu i zachowań, które pozytywnie zaowocują na przyszłość. Książka podzielona jest na rozdziały. W każdym pojawiają się ćwiczenia i treningi, które pomogą dotrzymać kroku założeniom autorki. Na końcu znajdują się dwa kwestionariusze, które pozwolą uzmysłowić sobie wasze podejście do żywienia.
Gdy sięgnęłam po książkę
byłam pełna entuzjazmu, z czasem okazało się jednak, że informacje w niej zawarte są usystematyzowanym zbiorem znanych faktów. Do tego dochodzi również analiza.
Całość jest ciekawa, ale dla osób, które z dietetyką dotychczas miały niewiele wspólnego. Dlatego ja ze swojej strony nie będę jej negować, bo książka może być źródłem cennych informacji.
Dla osób obytych w tematyce żywienia dodam, że to zbyt mało by czegokolwiek więcej się dowiedzieć. Książka ułożona jest w sposób podręcznikowo-ćwiczeniowy. Po kolei omawiane są zagadnienia a na koniec podrozdziałów niebieską, większą czcionką wytłuszczono to co należy zapamiętać.W książce nie brak też rysunków, tabel itp.
Polecam książkę osobom, które stoją przed decyzją zmian żywienia na bardziej usystematyzowane. Moja ocena: 6/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,8/10Średnia ocena z goodreads.com: 3/5 - Po przeczytaniu książki zyskałam 1,7 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 158,05 cm