Hej :)
Dziś produkt z linii, które wielbi cały internet ;)
Make Up Base od Bielendy - na rynku dostępne są trzy rodzaje baz. Ja wybrałam spośród nich tylko dwie: brązującą i jedną spośród rozświetlających, więc zdecydowałam sie na wariant Pearl.
Nie wiem - domyślacie się bądź nie - ja dziś ten produkt nieco poobrażam, żeby ciekawiej było - bo ja już tak mam w większości przypadków, że jak coś dla całego świata jest "wow i zachwyt" to dla mnie niekoniecznie.
Obie bazy są do siebie podobne :)
Mieszczą w swoich buteleczkach po 30 g produktu, obie mają pompki i ten sam graficzny styl.
We wnętrzu obu baz znajdują się kuleczki zatopione w przezroczysto-mętnym żelu.
Obie bazy pachną podobnie, lekko kremowo i nieco pudrowo.
Pierwsza z nich jest bazą bronzującą. Kolor kuleczek to kolor złocistego brązu. Baza bronzująca ma za zadanie nadawać lekko brązowy ton cerze. Może być stosowana pod makijaż bądź jako produkt bezpośrednio brązujący bez makijażu.
Druga z nich to baza rozświetlająca. Charakteryzuje się różowymi kuleczkami o wyraźnie perłowej barwie. Jej zadaniem jest rozświetlanie i nadanie cerze blasku. Podobnie jak baza brązująca może być wykorzystywana pod makijaż bądź niezależnie od niego.
Gdy kupiłam bazy byłam przekonana, że to baza brązująca na stałe wpisze się w mój codzienny makijaż.
Niestety spośród nich bardziej zawiodłam się właśnie na Bronze Base. Baza nie poprawia wcale kolorytu, zbyt szybko się wchłania i o tyle dobrze, że nieznacznie brązuje, bo strasznie przy tym smuży więc efekt mógłby być komiczny.
Trochę lepiej sprawa ma się z perłową bazą. Tu konsystencja podobnie jak poprzedniej przypomina serum.
Nadaje leciutki blask, który po nałożeniu podkładu się nie utrzymuje.
Ja niestety nie mogę sobie pozwolić na paradowanie bez podkładu, więc i tak uważam ją za zbędną.
Na pewno perłową bazę wykończę, czy brązującą? Nie wiem :)
Może komus oddam...
Cena: ok 30 zł jednej i drugiej (w Rossmanie)