Nie zadręczałabym was dziełami z dziedziny humanistycznej, gdyby nie fakt, że zostałam poproszona o recenzję.
Doskonale wiem, że są wakacje.
Doskonale wiem, że powinnam odpoczywać, ale widmo polonistki czuwa we mnie nawet w czasie przerwy od pracy.
Adam Mickiewicz. Tajemnice wiary, miłości i śmierci, Bohdan Urbankowski
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016
Kto z was nie miał nigdy w ręku opracowania twórczości Mickiewicza.
Myślę, że po taką książkę prędzej czy później sięgnął każdy, kto zdawał maturę.
Ja podobnych utworów w swoich rękach miałam dziesiątki, najwięcej na polonistyce, bo
literatura romantyczna to jeden z ulubionych przedmiotów na studiach. Wydawać by się mogło, że nic nowego o Mickiewiczu nie da się już powiedzieć. Że temat jego biografii i twórczości został wyczerpany do końca. A jednak...
Słusznej wielkości dzieło Bohdana Urbankowskiego dowodzi, że
Mickiewicz wciąż jest poetą, o którym warto pisać i nad którego twórczością warto oprzeć badania. Autor książki tym różni się od innych badaczy, że
ma niesztampowy charakter,
stara się wgryźć w życie Mickiewicza od strony innej niż nadgryzali inni romantolodzy. Jego humorystyczną naturę poznajemy już we wstępie gdy to snuję wizję, że:
"Niewykluczone, iż wkrótce pojawią się książki dowodzące, że wieszcz był siedmiobarwnym pederastą, po cichu uprawiał ekologię, a na zapleczu zoofilią."
Chciałabym byście wrócili do samego podtytułu tej książki. Tu właśnie
w tych trzech kategoriach zawarte jest przesłanie całego dzieła liczącego 585 stron.
Autor zgłębia Mickiewiczowskie tajemnice wiary: odwołuje się do pragnień kapłańskich, opisuje mesjanizm polskiego narodu w wizji poety, wspomina o hipnotycznych seansach i paranoicznych zachowaniach.
Urbankowski
wiele uwagi poświęca miłosnej naturze Adama Mickiewicza. Obala mit miłości z Marylą Wereszczakówną, demaskuje próby samobójcze kochanki i bada prawdziwość istnienia owocu tego romansu, dziewczyny imieniem Ewelinka. Nie szczędzi brutalnych faktów o początkowej rezygnacji z uczucia Mickiewicza do Marylki, aż wreszcie otwiera oczy na zamiary pojedynku z hrabią, mężem Maryli a swym rywalem. Dementuje legendy o związku pary jakoby miał trwać 12 lat, w rzeczywistości cała historia miłosna zamyka się w dwóch latach trwania.
Ostatecznie
skupia się Bohdan Urbankowski na ostatnich latach życia wieszcza i zastanawia się nad tajemnicą jego śmierci. Czy Mickiewicz umarł na epidemię choroby, czy jednak zmarł wskutek zażycia trucizny?
Badacz w utworze
ujmuje również kilka ważnych literackich kwestii. Opisuje tożsamość bohaterów literackich z utworów Mickiewicza z osobami z jego otoczenia. Wysnuwa teorię, że symboliczne "Czterdzieści i cztery" tak naprawdę mogło być przypadkowymi liczbami.
Toczy dyskurs z badaczami, którzy przed laty, tak jak on próbowali zgłębić jego sylwetkę. Ale robi to tak, by pokazać rację poprzedników a i samemu wtrącić swoje trzy grosze.
Z tej racji uważam, że książka jest genialna i wybitna. Pozycja, której brakowało w świecie literaturoznawstwa. Obowiązkowa lektura dla wszystkich polonistów a przy tym must have każdej szkolnej biblioteki. Moja ocena: 9/10Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 9/10 - Po przeczytaniu tej książki zyskałam 4,8 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 106,90 cmZapraszam do zapoznania się z recenzją książki na portalu BookHunter.pl "Urbankowski obnaża Mickiewicza" Ps. Szukam świadomej swojego talentu, zorganizowanej czasowo i mocno ambitnej recenzentki do stałej współpracy. Kontakt na klaudia@bookhunter.pl