Mam jeszcze trochę zapasu mrożonych truskawek, czas więc je jakoś zacząć wykorzystywać. Malutką porcję owoców wykorzystałam do przygotowania musu idealnego do nadziania babeczek i udekorowania kremu. Do babeczek dodałam trochę zielonej herbaty, dzięki czemu są nieco wilgotne. Dla jeszcze lepszego efektu nadziałam je po upieczeniu odrobiną musu. Całość dopełnia chmurka z mascarpone oraz esy-floresy z reszty musu. Babeczki po prostu rozpływają się w ustach... Babeczki:
Miękkie masło utrzeć na gładką masę. Dodawać kolejno jajka, po każdym dokładnie miksując. Mąkę przesiać wraz z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną, dodać do ciasta. Krótko zmiksować. Na koniec dodać 1/2 szklanki przestudzonej zielonej herbaty. Krótko zmiksować. Ciasto przełożyć do silikonowych foremek na babeczki do 3/4 ich wysokości. Jeśli używacie metalowych foremek należy wyłożyć je papilotkami. Piec około 20 minut w temp. 180st. Ostudzić.
Krem i mus truskawkowy:
- 250g serka mascarpone,
- 150g masła,
- 1/2 szklanki cukru,
- 200g truskawek (mogą być mrożone).
Oczyszczone (lub rozmrożone) truskawki zmiksować blenderem na papkę. Dodać łyżkę cukru. Miękkie masło utrzeć z serkiem mascarpone o temp. pokojowej i pozostałym cukrem.
Na środku każdej babeczki zrobić mały otwór, włożyć w niego mus truskawkowy, można do tego użyć szprycy. Następnie udekorować kremem mascarpone i pozostałym musem. Przy pomocy wykałaczki zrobić esy-floresy.
Smacznego:))\
Razem ze mną piekli: