
Najbardziej lubię zieloną, bo skutecznie pobudza i odchudza. Czarna z odrobiną mleka to klasyk angielskich spotkań przy herbacie. A czy wiecie, że herbatę można dodawać także do potraw? W kuchni ma naprawdę szerokie zastosowanie. Można ją dodawać do deserów (np. sproszkowaną zieloną herbatę matcha), do dań głównych w postaci naparu, czy jako składnik aromatycznych marynat i wędzonek.
Zainspirowana spotkaniem Językodajnii z kuchnią RPA sięgnęłam po roiboos – napar z liści czerwonokrzewu, który występuję w jednym tylko kraju na świecie – w górach Cedar w Afryce Południowej, niedaleko Kapsztadu. Z botanicznego punktu widzenia czerwonokrzew nie jest spokrewniony z krzewem herbacianym. Co więcej, jego liście przypominają sosnowe igły. Okres kwitnienia przypada w październiku, wtedy przybiera energetyczną żółta barwę. Osiąga wysokość do 2 metrów, gałązki na napar zbiera się od lata do wczesnej jesieni.
Zwany czerwoną herbatą – roiboos to napój nietypowy, niespokrewniony z tradycyjnymi herbatami. Napar ma specyficzny, miodowy smak. Wyróżnia się charakterystyczny łagodnym smakiem, nie zawiera garbników więc nie wyczujemy tu posmaku goryczy charakterystycznego dla herbat zielonych lub czarnych. Posiada wiele zastosowań w kosmetyce i medycynie. Nie zawiera kofeiny, dlatego może być stosowany przez dzieci i bez ograniczeń napar można pić także przed snem. Bogaty w przeciwutleniacze hamuje proces starzenia , obniża ciśnienie krwi, korzystnie wpływa trawienie.
Polecam przepis na rozgrzewającą zupę z pieczonej dyni i roiboos.
Składniki (na 5-6 porcji):
- 2 saszetki dobrej jakości herbaty roiboos
- 1,5 kg dyni (np. piżmowej)
- 2 cebule
- puszka pomidorów np. pelati (400g)
- puszka mleka kokosowego (400g)
- kawałek świeżego imbiru (ok. 3 cm)
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki miodu (np. gryczanego)
- 2 łyżki ulubionego oleju roślinnego (kokosowy, słonecznikowy, rzepakowy)
- szczypta kurkumy, cynamonu
- sól, pieprz
Do dekoracji:
- garść listków świeżej kolendry
- kilka pomidorków koktajlowych
- uprażone ziarno sezamu (niekoniecznie)
- Dynię kroimy na kilka części, usuwamy pestki, skórę zostawiamy. Rozkładamy na blaszce i pieczemy przez 50 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Po upieczeniu studzimy, pozbywamy się skóry, miąższ kroimy ok. 2 cm kwadraty.
- Zaparzamy dwie saszetki herbaty roiboos w ½ litra wrzątku, odstawiamy. Cebulę kroimy w piórka, podsmażamy na suchej patelni. Gdy cebula zacznie brązowieć – solimy ją do smaku i dodajemy miód (jak użyłam gryczanego). Mieszamy i dusimy jeszcze chwilę do połączenia składników, po czym przekładamy cebulę do sporego garnka, zalewamy zaparzoną herbatą i gotujemy 15 minut.
- W tym samym czasie na patelni gdzie wcześniej dusiła się cebula rozgrzewamy olej i czosnek. Dodajemy pokrojoną dynię, doprawiamy imbirem i przyprawami, wszystko mieszamy i chwilę podgrzewamy aż zacznie obłędnie pachnieć. Całość przekładamy do gotującej się cebuli, dodajemy pomidory z puszki, mleko kokosowe i mieszamy. Gotujemy kolejne 15 minut.
- Gotową zupę dekorujemy świeżą kolendrą, połówkami pomidorków, uprażonym na suchej patelni sezamem. Doskonale smakuje z ryżem basmati.



Pieczenie dyni to idealny sposób na jednorazowe zagodpodarowanie tego hojnego warzywa. Upieczone i ostudzone kawałki dyni bez skóry można z powodzeniem zamrozić lub przechowywać w szczelnym pojemniku przez kilka dni w lodówce i zużywać do koktajli, zup, zapiekanek, ciast i wszelkich warzywnych farszów.
U mnie w kuchni nic się nie marnuje. Pestki z dyni suszę na parapecie albo kaloryferze i częstuję nimi ptaki w przydomowym karmniku:)



Post Wolna Kuchnia gotuje dla Językodajni – rozgrzewająca dyniowa zupa z roiboos pojawił się poraz pierwszy w WolnaKuchnia.pl - gotujemy w rytmie slow food i ćwiczymy tai chi..