Spisując ten przepis śmiałam się sama z siebie - nie podejrzewałam się nigdy o wymyślenie tak eleganckiej nazwy dla połączenia kaszy, cebuli i buraka :D Ta sałatka to dowód na to, że połączenie kilku prostych składników może skutkować genialnymi efaktami! Jak zwykle jest prosto i bardzo szybko: w jednym garze gotuje się kasza, na patelni skwierczy karmelizowana na oleju kokosowym cebulka z botwinką, po 15 minutach organizujemy wszystkim składnikom imprezę integracyjną, górę obsypujemy soczystą suszoną żurawiną i można zasiadać do stołu! Fascynujące jak pod wpływem buraczków sałatka zmienia kolor na fluorescencyjną czerwień. Jest lekko słodkawa, przełamana kwaśno-winnym, balsamicznym akcentem. No i wizualnie wyróżnia się na stole. Obstawiam nową królową letnich imprez na świeżym powietrzu :)