Przepis, na makaron z pomidorowo-bakłażanowym sosem, jest już co prawda na blogu, ale brakuje tu jego rozbudowanej wersji, ulubionej przez moją młodszą latorośl (o to danie prosił dzwoniąc z pociągu kiedy pierwszy raz zjeżdżał do domu na weekend).
W październiku co prawda naszą wyobraźnię najmocniej stymuluja dynie, ale to danie to na pewno jeden z dobrych patentów, na zakończenie z przytupem sezonu na bakłażany.
Przygotowanie:Cebulę kroimy w półplasterki, bakłażana w grubą kostkę.
Na wyższej patelni rozgrzewamy trochę oliwy, wrzucamy pokrojoną cebulę i bakłażana, delikatnie solimy, przesmażamy chwilę, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, przykrywamy patelnią i dusimy kilka minut na małym ogniu aż bakłażany zmiękną.
Dodajemy pokrojone w kostkę pomidory (wcześniej sparzone wrzątkiem i obrane ze skórek) i przesmażamy całość aż do odparowania płynu.
Makaron wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy wg wskazań na opakowaniu
Tofu miksujemy z zmielonymi pestkami dyni, roztartym w moździerzu jałowcem, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i pozostałymi przyprawami.
Formujemy niewielkie pulpety, smażymy na
dobrze rozgrzanej patelni z odrobina oliwy, w trakcie przewracając je delikatnie widelcem, tak żeby obsmażyły się z obu stron.
Ugotowany makaron mieszamy z sosem i pulpetami.
Podajemy posypane startym parmezanem (opcjonalnie) i bazylią lub posiekaną natką pietruszki.