Obydwoje z Jankiem jesteśmy bardzo sceptycznie nastawieni do wszelkiego rodzaju programów lojalnościowych. Nie zbieramy punktów, stempelków, naklejek i nie wymieniamy ich na Świeżaczki czy inne Sklepiaczki. Na bidony, scyzoryki czy pendrive’y Nie mamy karty z punktami w księgarni ani w sklepie z zabawkami. I choć przy każdych zakupach sprzedawcy pytają nas o to, czy nie chcielibyśmy jej założyć to za każdym razem niestrudzenie odmawiamy. Dlaczego?
Bo zazwyczaj nie chce nam się zagłębiać w regulaminy, a wychodzimy z założenia, że to wszystko gdzieś tam głęboko ma drugie dno. Poza tym o tych wszystkich kartach trzeba pamiętać, by nosić je przy sobie, a później po roku okazuje się, że dziwnym trafem uzbierany garnek złota się wyzerował, bo nie przeczytałam tego co jest napisane drobnym drukiem, że punkty są ważne przez całe życie, ale nie dłużej niż do 31 grudnia danego roku.
Kilka tygodni temu dostałam maila z propozycją współpracy. Jednego z wielu. Przeczytałam pobieżnie i zostawiłam na wieczne nieodpisanie. Ostatnimi czasy dostajemy bardzo dużo wiadomości z pytaniami, prośbami o pomoc czy propozycjami współpracy. Fizycznie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie. Mail wrzuciłam do folderu pt.: „odpowiem jak już znajdę na to czas.” Janek sporadycznie zagląda do tego folderu i sprawdza czy nic mi nie umknęło. I dobrze, że chłop się do tego przykłada, bo wtedy nigdy nie powstałby ten artykuł.
– Dlaczego jeszcze nie odpisałaś na tego maila? – zapytał podejrzliwie pokazując palcem na ekran komputera.
– Bo tylko powierzchownie go przejrzałam i stwierdziłam, że to chyba nie dla nas – odpowiedziałam zupełnie szczerze.
– No może i nie dla mnie, ale moim zdaniem ty jesteś do tego stworzona. A może raczej ten serwis został stworzony dla takich zakupoholiczek jak ty – powiedział z nieskrywaną wyższością.
Wróciłam do maila, zgłębiłam wiedzę i już wam tłumaczę o co chodzi. Bonusway to nic innego jak platforma do zakupów w Internecie, oferująca bonusy w postaci gotówki za każdy zakup zrobiony przez nasz serwis. Nie prezentów, nie nagród, tylko gotówki, która wraca na nasze konto po zakupach. Co to znaczy? Ano to, że robiąc zakupy w necie dostajecie częściowy zwrot prowizji. Nie ma tu żadnych gwiazdek, żadnych kruczków czy innych niedomówień. A co najważniejsze Bonusway jest platformą międzynarodową, która istnieje już od dłuższego czasu, a co za tym idzie ma w swoim portfolio większość sklepów, w których ja robię zakupy.
I tak na przykład robiąc zakupy w Asosie (to właśnie stamtąd mam tę pomarańczową bluzkę, o którą często mnie pytacie) dostaję zwrot kasy na moje konto po zakończonym „shoppingu”. W przypadku ASOSa jest to nawet 6% wartości całego zamówienia.

Na Asosie kupuję też wszystkie kolorowe koszulki Janka, bo tam znajduję t-shirty w super cenie, bardzo dobre jakościowo.
Pamiętacie kolorowe pieluszki Zyzia? Jak już wam wspominałam na Insta Stories można je kupić w sklepie internetowym eMag.pl, który również współpracuje z serwisem Bonusway. Kupując więc pieluszki w promocyjnej cenie 24,99 dodatkowo Bonusway zwraca mi na konto 4,5% wartości zakupów, która standardowo wylądowałaby na koncie sklepu internetowego.
Rozumiecie już sposób działania tego serwisu? Wystarczy, że się na nim zalogujecie i na stronie wybierzecie sklep, w którym chcecie zrobić zakupy. Serwis przekieruje was bezpośrednio do tego sklepu (np. eMag.pl albo ASOS) i tam robicie zakupy. A po ich zakończeniu i zapłaceniu w ciągu 5 dni na wasze konto wraca odpowiedni procent wartości waszych zakupów danego sklepu.
Tego typu serwisy na naszym rynku to nie jest żadna nowość. Kilka z nich próbowało już nawiązać kiedyś z nami współpracę, ale to nigdy nie dochodziło do skutku, bo w swoim portfolio nie mieli sklepów, w których naprawdę robię zakupy. A u nas albo szczerze albo wcale. W tym przypadku jest inaczej, bo tu znalazłam prawie wszystkie marki, które lubię.
Jest Tous. Pamiętacie naszą wizytę w szpitalu i deklarację Janka, że kupi mi torebkę Kaos Shock? Teraz, kiedy po jej zakupie kilka procent wartości wróci na moje konto mogę to zrobić sama, bez wyrzutów sumienia.

Jest Wólczanka i Vistula. A kto zna SuperStylerów ten wie, że uwielbiamy te dwie polskie marki. Ich koszula w owoce zrobiła swego czasu furorę na blogu. Teraz, w promocji kosztuje 99 zł (zamiast 229 zł), a dodatkowo po jej zakupie dostaniesz z powrotem na konto kilka procent jej wartości.
Jest Simple. Swego czasu pół mojej szafy to były sukienki Simple. Polska marka z wyższej półki cenowej. Tym bardziej miło gdy po zakupie kilka procent wartości zakupów wraca na konto.
Jest RTV EURO AGD. Jeśli więc planujecie zakup telewizora, albo lodówki wcześniej zalogujcie się w Bonusway. Bo po zakupie dostaniecie część wartości zakupu na własne konto.
Jest Smyk, w którym ostatnio co dwa tygodnie robię Mieciowi zakupy by uzupełnić zapasy puzzli, na które on ma teraz fazę. Po ostatnich zakupach dostałam kilka złotych zwrotu na konto. Dla mnie to dodatkowy budżet na lody i lemoniadę podczas weekendowego spaceru. 