Część z was wie, a część być może jeszcze nie, że SuperStyler zaczynał przede wszystkim od mody. A wszystko to dlatego, że moja szafa pękała w szwach odkąd pamiętam. Swoją kolekcją sukienek mogłabym konkurować z niejedną księżniczką.
Bo jeszcze kilka lat temu byłam największą hejterką spodni w Polsce. A może nawet i na Świecie. Po drugie, wiele razy zdarzało mi się, że zupełnie obce kobiety na ulicy zaczepiały mnie z pytaniem o to, gdzie kupiłam tę sukienkę, torebkę czy buty. To było niezwykle miłe i w tamtym czasie bardzo dodawało mi pewności siebie. Głównie brało się to stąd, że od zawsze ubierałam się bardzo kolorowo.
W tym wszystkim gdzieś tam obok uczestniczył Jan. Wcześniej chłopak, później narzeczony, a dziś mąż. Niejednokrotnie wspierał moją sukienkową kolekcję kolejnymi kieckami, ale też motywował, żebym zrobiła z tym coś więcej. Stąd pomysł na bloga, który wyszedł właśnie od Janka. „Ty będziesz się stroić, a ja ci zrobię piękne zdjęcia.” Lepszego układu nie mogłam sobie wymarzyć.

I pewnie sielanka trwałaby dalej gdyby nie to, że na świecie pojawił się Miecio. 