W domu często robił ją tata.
Gotował sobie zawsze dużą ilość makaronu. Uwielbiał jeść ją przez cały rok. Z
resztą nadal tak jest.
Jestem pewna, że ta zupa będzie mi się kojarzyła właśnie z nim.
Dla mnie jest to jedno z ulubionych dań wigilijnych. Na co dzień nie lubię monotonii w kuchni, nie lubię wiecznie powtarzającego się jadłospisu.
Ale Wigilia to co innego. Ona rządzi się swoimi prawami. Dania, które ściśle wiążą się z Bożym Narodzeniem są naszą tradycją – polskim rytuałem.
Potrawy, które choć powtarzane są co rok nie mieszczą się w kategoriach rutyny.
Tradycja ta już od lat wpisana w nasze zwyczaje na zawsze pozostanie w naszych wspomnieniach...
Składniki:
szklanka suszonych grzybów
2 średnie marchewki
pietruszka
pół pora (białej części)
plaster selera
cebula
kilka gałązek pietruszki
łyżka oleju
pół łyżki masła
2 łyżki jogurtu greckiego bądź śmietany
3 ziela angielskie
liść laurowy
sól, pieprz
Grzyby namoczyć w ciepłej wodzie na ok. godzinę.
W dużym garnku zalać litrem wody (w tym wodą z grzybów) umyte i obrane warzywa (marchewki, pietruszkę, pora, selera, przypaloną na ogniu cebulę), grzyby oraz natkę pietruszki .
Dodać ziele angielskie i liść laurowy.
Wstawić na ogień i zagotować. Przyprawić oraz dodać olej i masło. Przykręcić ogień i gotować, aż warzywa będą miękkie.
Po tym czasie w garnuszku wymieszać dwie łyżki jogurtu bądź śmietany z kilkoma łyżkami zupy i wlać z powrotem do zupy. Wymieszać.
Podawać z makaronem.
Smacznego !