O diecie Raw potrafię rozmawiać i rozmyślać godzinami. Fascynuje mnie sposób w jaki można ułożyć swój jadłospis bazując tylko i wyłącznie na surowych warzywach, owocach, pestkach i orzechach. Gdybym tylko mogła - już od kilku miesięcy byłabym raw veganką. Jednak odżywiając się w ten sposób trzeba dostarczać organizmowi naprawdę sporych ilości jedzenia i uważać na każdy składnik. Do tego nie jestem pewna czy poradziłabym sobie bez mojej ulubionej sałatki z tuńczyka, jajka na miękko czy grillowanej piersi z kurczaka. Można więc powiedzieć, że jestem raw vegan z przymrużeniem oka. Takim fest.
Są dni, kiedy faktycznie odżywiam się w 100% surowo. A na myśl o surowych deserach cała się rozpływam! Serniki robione z moich ulubionych orzechów nerkowca, kremowe smoothies no i zimne brownie prosto z lodówki.. poezja! Każdy powinien spróbować choć jednego przepisu na danie raw. Będziecie zachwyceni!
Surowe brownie (ciasto bez pieczenia)
/mała blaszka - 9 kawałków/
ok. 70g orzechów pekan (trochę ponad pół szklanki)
ok. 150g miękkich daktyli (czubata szklanka; najlepsza odmniana - madjool, czyli królewskie)
1 łyżeczka kakao
1 łyżeczka karobu
2 łyżeczki syropu klonowego
Orzechy drobno rozdrobnić w młynku, dodać pokrojone daktyle, kakao, karob i syrop klonowy. Miksować do połączenia się mas (ja mam bardzo mały młynek i nie do końca poradził sobie ze wszystkimi daktylami co moim zdaniem i tak dodału brownie uroku ;)) Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia i włożyć na pół godziny do zamrażarki, później przechowywać w lodówce.
Enjoy!