Planowane na piknikową majówkę, a zjedzone na domowe śniadanie - jak wiadomo pogoda pokrzyżowała plany świątecznego majówkowania na łonie natury. Śniadanie na trawie odpadło w przedbiegach. Ale jest w planach do piknikowej realizacji.
Unikam nazywania pizzą czegoś, co jest do niej wizualnie podobne, ale zostało przygotowane na bazie innego ciasta. Kiedy widzę te mini-pizze (tak nazywane przez autorów na blogach), to wyobrażam sobie zgrzytanie zębami u prawdziwych miłośników pizzy. Ale mam problem do jakiej kategorii przypisać te moje "pizzunie", jak je nazwała fotografująca. Na razie dodałam im etykietkę
"grzanki, tosty, kanapki", bo nic lepszego nie wymyśliłam. A nazwijmy je na przykład
Piknikowe pikantne prostokąty (z ciasta francuskiego)
Składniki:- 1 opakowanie ciasta francuskiego- pomidor- czerwona papryka- kulka mozzarelli - cienka kiełbasa- zielone oliwki - oliwa smakowa, na przykład z suszonych pomidorów- suszona bazylia i oregano- szczypiorek
Płat ciasta rozłożyć i pokroić na kwadraty lub prostokąty dowolnej wielkości (mnie wyszło 8 sztuk).Bardzo cienko posmarować oliwą - ciasto francuskie i tak jest już dostatecznie tłuste.Na wyciętych kawałkach układać dodatki: plastry pomidora i mozzarelli, półplasterki kiełbasy, paski papryki, oliwki. Posypać oregano i bazylią. Zapiekać w temperaturze 180-200 C, około 25 minut.Przed zjedzeniem posypać szczypiorkiem.Pyszne na ciepło i na zimno, więc można zapakować (delikatnie) do koszyka na wyjazd.
To moja pierwsza propozycja do
piknikowej akcji Usagi oraz do
Barowego śniadania
