Sezon fiołkowy trwa. Mnóstwo fiołków kwitnie w lasach, parkach, przydomowych ogródkach. Z daleka - drobne, niepozorne, z bliska - obezwładniające urzekającym zapachem. Od dziecka je uwielbiałam i gdy parę tygodni temu natknęłam się gdzieś w czeluściach internetu na fiołkowy cukier od razu wiedziałam, że muszę go zrobić. Chociażby dla samego koloru (tak fioletowy to jeden z moich ulubionych ;)). Z początku nie było czasu, potem pogoda nie do końca dopisywała, zakładka z przepisem przepadła, a pamięć jak to pamięć - bardzo dobra, ale... krótka. Minęło trochę czasu. Przypomniałam sobie o nim dopiero wczoraj na spacerze. Na szczęście przepis nadal siedział mi w głowie. Dziś z samego rana, jeszcze przed śniadaniem, żeby nie zapomnieć, nazbierałam fiołków w ogródku. Przygotowanie jest dosyć pracochłonne, bo trzeba uzbierać a potem oskubać naprawdę sporą ilość kwiatków by w efekcie powstał maleńki słoiczek liliowo-fioletowego cukru o delikatnym fiołkowym aromacie. Ale warto! ;)
Cukier fiołkowy można wykorzystać do dekoracji deserów oraz kruchych ciastek, można go dodawać do lodów domowej roboty, dżemów, galaretek i budyniów, a także po prostu słodzić herbatę.
Składniki:
- 50 g płatków z fiołków wonnych (poznasz je po intensywnym zapachu)
- 100 g białego cukru
Świeżo zebrane kwiatki rozsyp na białej kartce papieru i pozostaw na 20-30 minut. W tym czasie wszystkie żyjątka, które mogły znajdować się w kwiatkach, powinny je opuścić.
Obierz płatki (łodyżki, działki kielicha oraz słupek i pręciki usuwamy) a następnie utrzyj je wraz z cukrem w moździerzu. Utarty cukier rozsyp na blasze wyłożonej papierem pergaminowym i pozostaw do wyschnięcia. Gotowy przesyp do słoiczka i szczelnie zamknij przykrywką.
Smacznego ♥