Maślane bułeczki chodziły za mną już od jakiegoś czasu i w końcu je zrobiłam. Skorzystałam z przepisu z
Moich Wypieków, zmniejszając jednak ilość składników o połowę, bo nie wiem co bym zrobiła z normalną porcją ;). Bułeczki wyszły miękkie, nie za słodkie (użyłam mniejszej ilości cukru), po prostu idealne. Doskonale zgrywają się z domową konfiturą, ale testowałam wersję z pasztetem oraz
śliwkowo-figowym chutneyem i też pasowały znakomicie. Poniżej przepis w mojej, pomniejszonej wersji.
Maślane bułeczki z rodzynkami
(ok 11 sztuk)
- 75 g masła
- 250 ml mleka
- 20 g świeżych drożdży
- solidna szczypta soli
- ok 50 g cukru (użyłam cukru pudru)
- 500 g mąki pszennej
- 80-100g rodzynek
- 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka do posmarowania
Masło roztopić w garnku, dodać mleko i podgrzać do temperatury około 37 st. C. Trochę płynu odlać do oddzielnego naczynia i rozpuścić w nim świeże drożdże. Dodać resztę tłuszczu z mlekiem, sól, cukier i około 3/4 przygotowanej mąki. Wyrobić ciasto, dodać resztę mąki. Ciasto jest dobrze wyrobione, gdy łatwo odchodzi od ścianek naczynia. Zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok 1.5 godziny. Powinno podwoić objętość.
Wyrobić jeszcze raz przez kilka minut, dodając rodzynki. Uformować gładkie i równe kule, około 70 g każda (moje ważyły nieco więcej ok 80 g). Ułożyć na blaszce, odstawić do napuszenia na około 20 - 30 minut. Kiedy podrosną posmarować roztrzepanym jajkiem. Piec około 10 minut w temperaturze 220 st. C, aż się zezłocą. Najlepiej zjeść od razu, a nadmiar zamrozić. Smacznego!