Najpyszniejszy sernik jaki kiedykolwiek udało mi się upiec. Próbowałam już kilku przepisów ale wciąż to nie było to, co chciałam uzyskać. A tymczasem zostałam poczęstowana sernikiem, który zrobiła sąsiadka mojej mamy. I jak tylko skończyłam się delektować poprosiłam o przepis. Oto i on:
Ciasto na spód
- 1/2 kostki masła lub margaryny - ja dałam masło
- 3 żółtka (białka wykorzystamy do masy serowej)
- 1 szklanka mąki tortowej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 cukier mały waniliowy
- 3 łyżki cukru
Zagniatamy z powyższych składników ciasto i rozkładamy na dużej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Najlepiej nie bawić się w wałkowanie tylko bezpośrednio wyłożyć na papier kawałki ciasta i rękoma je porozciągać na całej blaszce. Nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez parę minut w piekarniku nagrzanego do 180'C.
Na tak podpieczony spód wyłożymy gotową masę serową:
- 1 kg sera (takiego w kubełku, śmietankowego)
- 6 żółtek
- 6 białek + 3, które nam zostały w kruchego ciasta
- 2 niecałe szklanki cukru
- 3/4 szklanki oleju
- 2 niepełne szklanki mleka
- 2 budynie śmietankowe bez cukru (takie na 1/2 l mleka)
- jak ktoś lubi można dać garść rodzynek - ja zrobiłam bez
Na początku do masy serowej dałam budynie rozpuszczone w mleku, potem dodałam olej, żółtka i dobrze wymieszałam, do smaku dodałam też esencję waniliową. W tym czasie ubiłam wszystkie białka z cukrem na sztywną pianę i po trochu dodawałam do masy serowej delikatnie mieszając. Uprzedzam, że trzeba sobie przygotować większą miskę do całej masy, bo z mojej na końcu prawie się wylewało. Będzie tej masy sporo...
Tak przygotowaną masę wykładamy na podpieczony spód z kruchego ciasta i pieczemy dalej w 180'C przez około godzinę. Po wyłączeniu i lekkim przestygnięciu ciasto opadnie ale i tak pozostanie dosyć wysokie - mi na dużej blasze wyszło gdzieś 5 miejscami 6 cm.
Sernik robi się szybko niestety później najtrudniejsze jest czekanie, aż całkowicie wystygnie. Ja po jakimś czasie dałam go do lodówki i jeszcze wieczorem mogliśmy się delektować jego smakiem. A naprawdę warto czekać. Teraz jeżeli mam piec sernik, to na pewno z tego przepisu.
Lody Malinowe
Pomysł na bazę do lodów malinowych wzięłam ze strony
mojewypieki.com. Nie trzymałam się dokładnie proporcji ale co najważniejsze lody wyszły pyszne i aksamitne bez użycia maszynki do lodów, na którą nie miałam chwilowo miejsca w zamrażarce.
- Maliny - miałam mrożone ale jak najbardziej mogą być ze świeżych
- mleko słodzone w puszce 1/2 puszki
- śmietanka kremówka 30% - 250 ml
Od ilości malin, jakie dodamy do lodów zależy jak intensywnie owocowe będą. Ja swoje musiałam lekko podgrzać by rozmrozić - potem wrzuciłam je do blendera i zmiksowałam. Nie przecierałam przez żadne sitko, bo malutkie pesteczki mi w ogóle nie przeszkadzały. Baza będzie dosyć słodka, więc można na tym etapie pominąć cukier.
Miksujemy śmietankę na sztywno, dodajemy potem mleko z puszki, chwilę miksujemy i na koniec dajemy nasze owoce. Wylewamy do pudełka lub pojemniczków na pojedyncze porcje i zamrażamy.
Lody są pyszne słodkie i pewnie kaloryczne. Ale co najważniejsze, nie potrzeba tu maszynki do lodów ani nie trzeba ich miksować w trakcie zamrażania, gdyż nie tworzą się żadne kryształki lodu jak w innych.
Tak mi zasmakowały, że na tej samej bazie, bo zostało mi pół puszki mleka i kartonika śmietanki - zrobiłam lody jagodowe.