Kakaowe pszenno-żytnie scones podane kremem awokado-banan i plasterkami banana(wegańskie)
Są takie dni kiedy przyciąganie ze strony łóżka jest silniejsze niż zwykle. Ochota na zostanie w nim przez cały dzień jest silniejsza niż chęć wyjścia na zewnątrz. Temu przyciąganiu sprzyja deszczowa aura i chłodne powietrze, które owiewa nas na każdym kroku. A gdy jeszcze dobrzejecie po chorobie i doskwiera wam niezbyt dobre samopoczucie, nie ma innej opcji jak zostać w łóżku.
Kiedy już zapada decyzja o zostaniu w pościeli, zdajemy sobie sprawę, że przecież trzeba coś zjeść. Wolny poranek sprzyja też zrobieniu czegoś innego niż kolejna owsianka czy granola z jogurtem.
Z pomocą przyjdą scones. Najszybsze bułeczki. Najlepiej smakują jeszcze na ciepło.
Przygotowanie zajmie nam pięć minut, a pieczenie około dwudziestu. W międzyczasie zdążycie zrobić krem z awokado i pyszną kawę bądź kakao, a zanim się obejrzycie już jesteście z powrotem w łóżku z pysznym śniadaniem.
Leniuchowaniu zdecydowanie sprzyjają ulubione bajki Disneya. Nieważne, że za parę miesięcy będę dorosła. Na te bajki nie można być za dojrzałym. Szczególnie, że wraz z ich oglądaniem wracają wspomnienia.
Przepis na wegańskie kakaowe pszenno-żytnie scones:
40 g mąki żytniej pełnoziarnistej
20 g mąki pszennej
1 łyżeczka kakao
15 g stałego oleju kokosowego
40 ml mleka roślinnego (u mnie migdałowe)
1 łyżeczka słodzidła
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Mieszamy mąki z kakao. Dodajemy olej kokosowy i rozrabiamy go z mąką jakbyśmy robili kruszonkę. Dodajemy resztę składników i wyrabiamy ciasto dopóki nie będzie nam się kleić do rąk. Formujemy bułeczki i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok.20 min. Lekko studzimy i zjadamy z dowolnymi dodatkami.
Smacznego!
***
Gdyby nie ostatki kataru i silnego bólu głowy po chorobie oraz uczucia zawodu i straconego czasu, poranek byłby niemalże idealny.