Drożdżowe ślimaczki półpełnoziarniste z jeżynami i nutą kokosową
Pamiętam moje pierwsze drożdżowe poczynania. Porażki, zawody i nerwy. Teraz z ochotą zabieram się za zagniatanie ciasta. Aromat drożdży, nerwowe oczekiwanie na wyrośnięcie i cudowny aromat po upieczeniu. Dla tych rzeczy warto się wziąć za drożdżowe wypieki. Zawsze miałam do nich słabość, ale jako mała dziewczynka zadowalała mnie drożdżówka z pobliskiej piekarni. Dzisiaj już świadomie sięgam po nieco uzdrowioną wersję z ostatnimi sezonowymi owocami.
Takie słabości to ja mogę mieć.
Przepis uzupełnię wieczorem, jeśli będziecie chcieli.
Zaczynam nowy tydzień. Nowe nadzieje i nowe możliwości. Kolejna kartka do zapisania. Na razie jest prawie pusta, więc mogę zapisać ją jak chce. Nikt mi nie będzie dyktował co mam napisać. To ja jestem pisarzem, który ją zapisze.