Niedzielne popołudnie, wracamy z weekendu za miastem, rozpakowujemy stertę ubrań utytłanych przez dzieci w ciągu niespełna dwóch dni na wsi i nagle.... głód! Nagły, nie znoszący zwłoki! A w lodówce pusto, bo kto by robił zakupu przed wyjazdem. Znacie t...