Regionalną potrawą Szkocji jest haggis. Jest to owczy żołądek napełniony mieszanką posiekanych owczych podrobów (w których skład najczęściej wchodzą: serce, płuca oraz wątroba), płatków owsianych, cebuli i przypraw. Żołądek zostaje zaszyty i ugotowany, zazwyczaj jest podawany w charakterystycznych paskach z ziemiankami. Przed spróbowaniem tej potrawy czułam lęk, gdyż opis nie zachęca do jedzenia. Podana potrawa wyglądała bardzo smakowicie na talerzu. Haggis zostało podane z tostami, sałatką z świeżych warzyw oraz sosem, który podkreślał smak mięsa. Nie tylko potrawa wyglądała smakowicie, ale też miała dobry smak. Lęk minął, a nawet jestem pod wrażeniem i chętnie w przyszłości jeszcze raz zasmakuję haggis.
 |
English Breakfast |
W Szkocji tak samo jak w całej Anglii podaje się full English Breakfast, czyli smażone tosty, jajecznica, smażone plastry bekonu, parówki wieprzowe lub baranie, pieczone pomidory i fasolka w sosie pomidorowym. Do picia oczywiście herbata z mlekiem, ale jest również kawa i herbata bez mleka dla turystów. Nie mogłam nie z kosztować tradycjonalnego angielskiego śniadania. Próbowałam również typowej angielskiej herbatki. Jej smak jest dla mnie neutralny, nie jest jej ani fanką ani wrogiem. Inaczej jest w przypadku angielskiego śniadania, które bardzo mi smakowało. Najbardziej lubowałam się w parówkach i jajkach, dobre też były ciepłe pomidorki oraz tosty z masłem. Wiem, że typowe angielskie śniadanie nie należy do najchudszych, ale będąc w Szkocji mogłabym je jeść codziennie rano ponieważ daje ono dużo siły i energii. Jest to bardzo potrzebne na górskie wyprawy w angielskiej pogodzie.
 |
Fish and chips |
Szkocja oprócz jezior jest również otoczona morzem Północnym. Na naszej trasie było wiele miasteczek portowych, w których praktycznie na każdym rogu można było zamówić fish and chips. Jest to brytyjskie danie składające się ze smażonej ryby w cieście oraz frytek. Anglicy skrapiają całość octem słodowym oraz dodają szczyptę soli. Szczerze przyznam, że w życiu nie jadłam tak świeżej ryby. Sama potrawa była niesamowita, pod względem swojej prostoty i smaku. Ryba była tak świeża, aż rozpływała się w ustach. Jedząc chciałam się delektować smakiem, ale niestety musieliśmy jeść szybko i w ukryciu. Tam gdzie jest może też są mewy, a jak każdy wie - ptaki te nie boją się ludzi i potrafią walczyć o jedzenie. Jedzący turyści byli atakowani przez mewy, które najpierw wytrącały pojemniki z daniem po czym następnie rzucały się na zdobyty łup całą chmarą. Dlatego nie było miejsca na spokojne delektowanie się i podziwianie morza podczas posiłku.
 |
Sticky toffee pudding |
Próbując różnych potraw nie można zapominać o przyjemnościach, czyli słodkościach. Na osłodę podczas pochmurnych dni w Szkocji zamówiłam sticky toffee pudding z cream fresh. Jest to angielski pudding z daktylami polany sosem toffee. Lubię desery, ale nie lubię zbyt słodkich przysmaków. Pudding był naprawdę słodki i miękki, ale tak przepyszny, że od czasu do czasu można pozwolić sobie na taki deser.
 |
Deep fried mars bar |
Szkocja słynie jeszcze z jednego słodkiego przysmaku. Mowa o batonie mars smażonym w cieśnie na głębokim tłuszczu. Historia powstania tej potrawy wynikła z przypadku w 1992 roku. Dwóch chłopców podczas przerwy wakacyjnej założyło się. Chodziło o to, że jeden z nich miał zjeść smażonego w głęboki tłuszcze marsa aby wygrać zakład. Po powrocie do szkoły opowiedzieli swoją historię i tak to się zaczęło. Aby spróbować tej potrawy specjalnie wybraliśmy się do szkockiego miasteczka Stonehaven, w którym narodziła się powyższa potrawa. Smak mnie zaskoczył, ale nie zachwycił. Spodziewałam się większych doznań smakowych i mimo rozczarowania warto było się wybrać na wycieczkę aby spróbować tego smakołyka.

Szkocja słynie z whisky o tym wiedzą wszyscy. Będąc w ojczyźnie whisky było by grzechem nie spróbować tego trunku. Aby spróbować whisky nie poszliśmy na łatwiznę. Wybraliśmy się do destylarni whisky „Royal Lochnagar”. Najpierw zostaliśmy oprowadzeni po destylarni wraz z przewodnikiem. Był film o historii whisky w Szkocji, a podczas wycieczki Pani opowiadała o całym procesie produkcji oraz historię destylarni. Mogliśmy wąchać różnych rodzajów whisky, próbować ziaren o różnym stopniu palenia, a na koniec była degustacja. Wykupiliśmy bilet, w którym skład wchodziła degustacja jednego rodzaju whisky, ale jeden z zwiedzających dał mi spróbować również drugiego rodzaju. Muszę przyznać, że jest wiele rodzajów whisky. Jedne są łagodne w smaku i zapachu, a inne mają mocny zapach i smak palonego drewna. Przyznam też, że im starsza jest whisky tym lepsza w smaku. Raczej nie zostanę koneserem tego trunku, ale rozumiem dlaczego tak wiele osób kocha whisky.
Moje wakacje w Szkocji były pełne ciekawych smaków kulinarnych. Ze sobą z podróży przywiozłam nie tylko pamiątki, ale też kilka książek kulinarnych z miejscowymi potrawami. Wiele dań bardzo mi smakowało i ich smak zabrałam ze sobą z powrotem. Otworzę je we własnej kuchni, aby w moim domu zapanował szkocki klimat. Smaki Szkocji zainspirował mnie też do własnych eksperymentów kulinarnych. Była to niezwykła podróż bogata w wiele wspomnień, które zostaną ze mną na zawsze.
Tekst i zdjęcia: Agnieszka Kaim