Gdyby pewne rzeczy można jeść bez konsekwencji - jak na przykład obłędne brownie, które kupuję w małym bistro na pętli tramwajowej za jedyne 2,50 lub na przykład spore ilości karmelizowanej cebuli (wiecie co mam na myśli) to pewnie bym tak robiła. Jednak wszystko to co w nadmiarze, może się wreszcie znudzić, a nic nie smakuje lepiej niż dawkowane co jakiś czas. Można wtedy delektować się każdym kęsem.
Gdybym miała wymienić rzeczy, które naprawdę lubię i które podejrzewam nie byłyby mi się w stanie znudzić, to na pewno byłyby to:
- kaszka manna z palonym masłem i cukrem,
- czekoladowe brownie,
- wszelkiego rodzaju długodojrzewające wędliny i kiełbasy typu surowa polska,
- szparagi zapiekane pod beszamelem,
- bita śmietana,
- polędwiczki smażone w occie balsamicznym, odstane i pokrojone w cienkie plasterki,
- kotlet schabowy w panierce z surówką z surowej tartej marchewki ze śmietaną i cukrem,
- tiramisu z malinami...
...i pewnie jeszcze wiele innych rzeczy, ale nie przychodziło mi do głowy nic zdrowego, więc wolałam przestać ;) Można by skomponować z tego całkiem niezłe menu na cały tydzień i jak sami widzicie nie ma tu nic specjalnie wyszukanego. Tomek nie pomógł mi w komponowaniu tej listy, bo kiedy spytałam go: "Przypomnij mi co tak bardzo, ale to naprawdę bardzo lubię jeść"? to bez chwili namysłu powiedział: "wszystko", po czym dodał: "czerninę".
Do listy dokładam karmelizowaną cebulę z delikatnym, kremowym puree ziemniaczanym. Kto nigdy nie jadł karmelizowanej cebuli z puree z ziemniaków, ten nie wie co dobre. Karmelizowana cebula to najlepsza rzecz pod słońcem. Łatwo ją przygotować, a przydaje się w tartach, jako dodatek, do sosu do pieczeni, do zapiekanek, świetnie smakuje z podsmażanymi kiełbaskami. W sumie nie zdawałam sobie sprawy w jak wielu przepisach wykorzystuję karmelizowaną cebulę i jak bardzo ją lubię. Nie może jej więc tutaj zabraknąć.
Do przygotowania karmelizowanej cebuli potrzebne będą
następujące składniki:
- 8 cebul,
- kilka łyżek oleju,
- 1/3 szklanki dobrej jakości octu balsamicznego,
- 1 spora łyżka brązowego cukru,
- sól do smaku,
- ok. pół szklanki wody,
Przygotowanie:
Cebulę obrać i pokroić w półplasterki. Na patelni rozgrzać olej. Wrzucić cebulę, odrobinę posolić i smażyć na małym ogniu około 20-25 minut co jakiś czas mieszając. W trakcie dodać wody i odparować, aby cebula się za mocno nie zbrązowiła. Gdy cebula zmięknie i nabierze jasnozłotego koloru dodać ocet balsamiczny i cukier i dusić cebulę do zredukowania octu jeszcze jakieś 15 minut. Ewentualnie doprawić odrobiną cukru i soli. Cebula musi być raczej słodka, ale lekko słona i kwaskowa od octu balsamicznego. To jest naprawdę dobre. Idealna do smażonych kiełbasek lub puree z ziemniaków.
Smacznego!