Zupełnie przypadkowo zostaliśmy włacicielami lekko uszkodzonej gofrownicy (jeszcze raz przepraszam właścicielkę, od której ją pożyczyłam – odkupimy ;-)) i od czasu do czasu robię w niej weekendowe, nieśpieszne śniadania. Jak pamiętacie w jednym z poprzednich wpisów testowałam gofry belgijskie, w tym jednak chcę pokazać inne, dużo prostsze i szybsze w wykonaniu.
Nie jestem jedną z tych osób które za ważną rzecz uważają zjedzenie gofrów, ryby i kąpiel nad morzem (pewnie dlatego, że już dawno nie było mnie nad Bałtykiem), więc gofry, nie licząc tych jedzonych w Brukseli, nie mają dla mnie znaczenia sentymentalnego. Co innego takie chrupiące krateczki zjedzone w domowym zaciszu, w jednej z tych cudownych chwil podczas których poranek nieśpiesznie i niedostrzegalnie zamienia się w południe, na stole obok gofrów widać dwa kubki z parującą herbatą,słoiczek z domowym dżemem z czerwonej porzeczki (nieoceniona produkcja taty karoli), a wszystkie problemy i troski wydają się być odległe… W końcu do poniedziałku jeszcze tak daleko :)
Chrupiące gofry proteinowe polecam wszystkim, nie tylko pakerom. Dodatek odżywki białkowej sprawia, że są słodkie i jednocześnie chrupiące. Nie trzeba dodawać cukru. Najlepiej smakują z owocami albo domowym dżemem/galaretką owocową, cukrem pudrem. Polecam :)
Chrupiące gofry proteinowe
Składniki:
3/4 szklanki mąki (dowolnej, u mnie mieszanka pszennej i kukurydzianej)
Duża, czubata miarka odżywki białkowej (u mnie waniliowa)
1/2 szklanki mleka lub wody
2 jajka
Łyżka oleju neutralnego w smaku
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie:
Bardzo proste – wszystkie składniki łączymy blenderem i wypiekamy w gofrownicy lub w foremce do piekarnika. Pałaszujemy gorące, chociaż można je też wystudzić na kratce i zapakować jako drugie śniadanie do pracy. Smacznego!

Post Chrupiące gofry proteinowe pojawił się poraz pierwszy w Pinch of salt .